Elbląg od strony wody wygląda zupełnie inaczej niż z lądu. Nie jest to wiedza powszechna, o czym przekonuje niewielki ruch na rzece Elbląg, Kanale Jagiellońskim i Nogacie.
Żeglarstwo to wyższa szkoła jazdy, posiadanie czy nawet wypożyczenie motorówki sporo kosztuje, ale kajak jest dostępny dla każdego.
W Elblągu wypożyczenie kajaka 2 - osobowego na cały dzień kosztuje 20 - 25 złotych, tj. 10-12,5 złotego od osoby.
W poprzednich latach z wynajęciem kajaka „na ostatnią chwilę” nie było problemów. Tym razem było inaczej.
W minioną sobotę, czyli dzień przez planowaną wyprawą, okazało się, że bodaj najbardziej znana - ze względu na położenie w sercu starówki - wypożyczalnia wysyła swój sprzęt na spływ i w niedzielę kajaków dla nas nie będzie.
Warto więc wcześniej zorientować się, czy będziemy mieli na czym pływać.
Nie od dziś wiadomo, że kajaki to świetny sposób spędzenia wolnego czasu, nawet jeśli… nie umie się pływać.
Sama rzeka Elbląg, a także Kanał Jagielloński, Nogat i jezioro Drużno są niezwykle urokliwe i ich „zdobycie” leży w zasięgu wiosła nawet początkującego kajakarza.
Sprawdziliśmy to sami, siłami naszej redakcji oraz zaprzyjaźnionej dziennikarki radiowej. W ostatnią niedzielę wypłynęliśmy z przystani Fala w kierunku Nogatu.
Od strony wody Elbląg wygląda zupełnie inaczej niż z lądu.
O przemysłowej, portowej i stoczniowej świetności miasta przypominają pozostałości zabudowy z przełomu XIX i XX wieku, które stoją na prawym brzegu rzeki.
Część budynków z czerwonej cegły została dawno temu otynkowana i straszy zaciekami, ale niektóre, zwłaszcza należące dawniej do Zamechu, a potem do ABB, są w niezłym stanie i ich ciekawa architektura przyciąga oko.
Widać też nowe elbląskiego oblicze portu, np. modernizowany nie tak dawno basen Harcerskiego Ośrodka Wodnego Bryza oraz nabrzeża terminali pasażerskiego i towarowego.
Rzeki czy kanały podnoszą atrakcyjność wielu miast na całym świecie. Tereny położone nad wodą są wizytówką i gratką dla inwestorów. Jest tak np. w Kopenhadze.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Elbląg nie odwrócił się jeszcze frontem do wody.
Brzegi rzeki Elbląg czekają na gruntowne porządki i nową lub też lepszą, niż obecna, zabudowę. Miłośnicy kajaków liczą z kolei na zapowiadane od dawna udrożnienie fosy wokół Wyspy Spichrzów.
Wizerunek Wyspy Spichrzów ostatnio nieco się poprawił. Dzięki unijnej pomocy władze miasta odrestaurowały zabytkową willę, która stoi na wysokości siedziby Prokuratury Okręgowej. Inwestycja kosztowała półtora miliona złotych, a gospodarzem budynku został hufiec ZHP.
Jeśli jednak spojrzeć np. na przedwojenne pocztówki, widać, że na brzegach rzeki tętniło życie. Ale może powrót do przeszłości nie jest możliwy?
Nawet jeżeli zdegradowane tereny nadrzeczne nie wypięknieją tak szybko, jakbyśmy chcieli, warto popatrzeć na nie z pokładu kajaka.
Może to być wyjątkowa, bo także sentymentalna podróż w czasie i przestrzeni.
To, co na pewno wciąż robi wrażenie, to przyroda.
Kanał Jagielloński, Nogat - z rezerwatem Ujście Nogatu i leżące w przeciwnym kierunku Drużno, rezerwat wyjątkowy w skali Europy.
Tuż za rogatkami miasta można zobaczyć dziką przyrodę, tajemnicze trzciny, w których żyją ptaki i ukryć się w którejś z licznych zatoczek…
Gołym okiem widać, że poprawia się jakość wody - my bez wstrętu zanurzaliśmy w niej ręce.
Po drodze widzieliśmy również (na Kanale Jagiellońskim, w pobliżu przepustu na Nogat) kąpiącą się (np. na „materacu” ze styropianu!) młodzież.
Warto dodać, że w różnych miejscach Kanał Jagielloński ma głębokość od około 2 do nawet około 4 metrów. Podobne różnice głębokości są na Nogacie, choć tu bywa nawet i 8 metrów!
Dla początkujących kajakarzy szczególnie ważna jest kwestia bezpieczeństwa.
Zagrożeniem mogą być fale wywołane przez szybkie motorówki czy silniki jachtów.
Na szczęście, zdecydowana większość tych jednostek zwalniała na widok naszych kajaków.
Trudno jednak liczyć na innych i trzeba zakładać po prostu kapoki.
Przypomnieli nam o tym ratownicy EL WOPR, których spotkaliśmy na Kanale Jagiellońskim.
Stanisław Homętowski zauważa, że ryzyko wywrotki zwiększa opalanie nóg wyciągniętych na zewnątrz kajaka.
Warto również pamiętać o tym, by plecaki, telefony, aparaty fotograficzne i wszelkie pakunki, jakie zabieramy na pokład, szczelnie opakować w foliowe worki.
W przeciwnym wypadku, w razie wywrotki rachunek kosztów wyprawy może dramatycznie wzrosnąć.
Żeglarzom zwykle życzy się stopy wody pod kilem, a kajakarzom? - chyba dobrej pogody i niezbyt dużych fal. Do zobaczenia na wodzie!