Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 11.01.2007 02:13 Miasto:Elbląg Kategoria:Wydarzenia Autor:ks. Stefan Ewertowski Placówka:Brak
Czy Polska - krajem pustych kościołów

Na stronie 18 najnowszego numeru "Tygla" polecamy esej „Polska krajem pustych kościołów". Jest to temat rozważań i badań, a może tylko pytanie o przyszłość Kościoła w Polsce. Nie ulega wątpliwości, że zachodzące zmiany po 1989 roku w religijnej świadomości Polaków widać gołym okiem. Najbardziej widać to w zmniejszaniu się praktyk religijnych.

Widać to bez specjalnych badań socjologicznych. Trzeba jednak pamiętać, że wiele już było prognoz w XX wieku dotyczących religii, które były błędne i się nie sprawdziły. Można jednak pytać: jaka będzie przyszłość? Kościół w Polsce w „duszpasterskim zamyśle", ma być przecież ewangelicznym „zaczynem" odnowy i ewangelizacji całej Europy.

1. Ruch czy zastój?
     Kościół żyje w konkretnej rzeczywistości społecznej. Pod wpływem kultury postmodernistycznej zmienia się obyczajowość. W przyjmowanej hierarchii wartości, można obserwować rewolucyjne przewartościowania. Nie chodzi tu o procesy związane z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Bez akcesji do Unii Polacy i tak żyliby w Europie, której cywilizacja, jeśli już nie dobiega końca, to niewątpliwie jest w wielkim kryzysie. Dominuje bowiem kultura permisywna, konsumpcyjna, kultura politycznej poprawności, kultura agresji, kpiny i wyszydzania wszystkiego i wszystkich. Kultura merkantylna, sprzedawania wszystkiego i szukania zysku wszędzie tam, gdzie to możliwe. Na tych paradygmatach ekonomicznych oparta jest rozrywka, telewizyjne programy, które dalekie są od konwencji kabaretowej krytyki.
      Kościół, jak i osoby duchowne, coraz częściej poddawane są procedurom jawności i przejrzystości aż po granice obnażania wszelkich niegodnych czynów. Nie chodzi tu tylko o lustrację, choć i ona nie jest bez znaczenia dla pomniejszania autorytetu, bez którego nie można wystąpić w roli duchowego przewodnika.
     W przestrzeni kultury liberalnej, nie zgłaszamy do niej pretensji, lecz chodzi o pytanie: czy w tej kulturze Kościół stwarza realną przestrzeń ochrony, w której człowiek mógłby szukać i odnaleźć wolność? W której mógłby czuć się zarazem bezpiecznym przed samym sobą? Między innymi o taki Kościół, już wiele lat temu, prosił biskupów polskich Jan Paweł II.
     Nie wszyscy chcą wolności i współdecydowania. Według obserwacji duszpasterzy, którzy próbowali zaktywizować tzw. rady parafialne, katolicy nie bardzo chcą się angażować w cokolwiek. Gotowi są całą odpowiedzialność za życie w parafii, złożyć na barki duszpasterzy. Smutna jest polska rzeczywistość parafialna. Świeccy, w oczach duchownych, to „milczące owieczki", bierni i leniwi. Niestety mamy niewielką ilość katolickich liderów, również politycznych, a jeśli są, to w tak przeciwstawnych i wrogich sobie obozach jak PiS, PO i LPR (K. Marcinkiewicz, H. Gronkiewicz-Walz, R. Giertych).

     Czy katolicyzm w Polsce stracił tę siłę i autorytet, jaką cieszył się w latach pontyfikatu Jana Pawła II, a zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, będąc realną siłą przemian i gruntem, na którym idea solidarności mogła się rozwijać? Naprawdę trudno namówić świeckich zarówno do noszenia podczas procesji feretronu, jak i do rady parafialnej, do organizacji charytatywnych, formacyjnych, pielęgnujących tradycyjne i specyficzne formy pobożności. Polskich katolików określa syndrom poddaństwa i klerykalnej wizji Kościoła. Tęsknią za rządami silnej ręki. Dominuje postawa bierno-konsumpcyjna. Odpowiedzialność za Kościół jest wyłącznie domeną księdza. Na ile dzisiaj broniono by miejsca na krzyż? Na ile wierni widzą potrzebę budowy Kościoła? „Polska parafialna jest odbiciem Polski gminnej".
     A jaka jest mentalność biskupów i księży? Zbyt często dominuje urzędniczo-nakazowe wymuszanie pobożności. Gdy tej pobożności nie daje się wymusić, dochodzi do głosu poczucie „bycia niezrozumianym" oraz występuje uraz i przewrażliwienie na punkcie nieposłuszeństwa wobec nakazów kościelnych i decyzji proboszcza. Pomimo tych uwag, nie najgorsza ocena kondycji Kościoła w Polsce możliwa jest tylko w skali makro, natomiast z pozycji poszczególnego katolika lub rodziny katolickiej oraz życia parafialnego wygląda już inaczej. Nie sposób odnieść się do wszystkiego, ale przyszłość Kościoła wyznacza w dużym stopniu to, co dzieje się na katechezie. Za stan moralności, za formy przemocy i wulgarności w szkole wini się również Kościół. W obecnym systemie wychowawczym, księża najczęściej są bezsilni i bezradni. Młodzież na katechezie księżom „daje popalić". Najbardziej jednak przyszłość Kościoła związana jest z młodzieżą. Na co więc można liczyć?

2. Młodzi jp 2
     Właściwie nie ma wyróżnionej socjologicznie grupy młodzieży, którą nazwano „jp2". Można więc postawić pytanie: czy popularny termin, a jakże ulubiony w mediach, jest tzw. zbiorem pustym? Co więc może oznaczać termin: pokolenie jp2?
     Zapewne w wielu przypadkach wśród ludzi młodych silny jest jeszcze tradycjonalizm, a zwłaszcza w mniejszych miastach gdzie, jeszcze chodzi się do Kościoła. Jeszcze chrzci się dzieci, ale już w mniejszym stopniu zawiera sakramentalne związki małżeńskie. Im mniejsza miejscowość, tym bardziej silniejsze są te tradycyjne, społeczne zachowania. Niewątpliwie, polska młodzież na tle zachodniej ma bardziej konserwatywne poglądy oraz obyczaje. Mówiąc jednak o pokoleniu jp2, należy zastosować ujęcie nie socjologiczne, lecz aksjologiczne jak to pokazuje K. Mazur. Polega ono na wyróżnieniu grupy wartości, które bezpośrednio do młodzieży adresował Jan Paweł II. Być może papieżowi, bardziej niż Kościołowi lokalnemu, udawało się je ukazać, jako godne ideały, które zawierają jakiś program, a może bardziej „całościową wizję młodego człowieka", którą młody człowiek może zaakceptować i wcielać w życie.
     Kolejno Jan Paweł II uznawał i respektował „świadomość indywidualności". Oznacza to, na pierwszym miejscu, świadomość kierowania swoim życiem. Młody człowiek podejmując życiowe decyzje, nie kieruje się autorytetami, katalogiem lub hierarchią wartości, nie jakimś systemem, czy nawet tradycją, lecz własnym wyborem. Na pierwszym miejscu jest „ja" młodego człowieka i jego prawo decydowania o swoim życiu. Jan Paweł II w pełni respektuje ten stan rzeczy. Z tą postawą jednak, papież wiąże odpowiedzialność. Człowiek zawsze popełnia błędy, a młody człowiek tym bardziej, lecz musi brać na siebie odpowiedzialność; „wymagajcie od siebie nawet wtedy, gdyby inni od was nie wymagali". Bardzo zależało papieżowi na tym, aby młodzi byli też ludźmi sumienia. Jest to jeden z podstawowych wymiarów człowieczeństwa. Człowiek sumienia ma szanse być też człowiekiem wiary.
     Tylko Bóg może być odpowiedzią na poszukiwanie sensu życia. Tylko On może być ostatecznym celem ludzkich dążeń. Papież wskazywał ludziom młodym, by szukali odpowiedzi w Bogu, a nie tylko w otaczającym ich świecie. Właściwe odniesienie życia ludzkiego do Boga, stwarza szansę uporządkowania dążeń.
     Innym wymiarem bycia w tym świecie, czy odnalezienia swego miejsca, jakie proponował ludziom młodym Jan Paweł II, to zaangażowanie w sprawy świata. Trzeba budować świat lepszym i jest to zadanie ludzi, którzy tworzą nowe pokolenie. W tym celu młodzi nie powinni absolutyzować tego, co ziemskie, ale uwzględniając szerszy wymiar ludzkiej egzystencji, winni być aktywni, winni podejmować z entuzjazmem
i pilnością zadania wymagające ich udziału i zaangażowania. Szczególnym wymiarem ludzkiego życia, o którym wielokrotnie przypominał ludziom młodym papież to powołanie. Chodzi tu o „zadaną przez Boga drogę życia", którą trzeba rozpoznać, i na którą trzeba wejść z całym bogactwem własnych talentów i możliwości. Odczytanie powołania dokonuje się w pełnej wolności, ale też w perspektywie poznania prawdy
o sobie samym. Tak rozumiana wizja ludzkiego życia powoduje, że świat wiecznych wartości wiąże się z konkretnymi wymiarami i okolicznościami doczesnego życia.
    Kolejnym wymiarem integralnej wizji życia młodego człowieka, bez względu na to, czy będzie on politykiem, nauczycielem, pracownikiem budowlanym, jest powinność bycia człowiekiem miłości. Leży to na linii budowy cywilizacji miłości. Najpełniej, najpiękniej człowiek wypowiada się w aktach miłości.
    Tylko zasada miłości i sprawiedliwości prowadzi do poszanowania drugiego człowieka, pomaga w świadczeniu pomocy i miłosierdzia. Jest to zatem konkretny wymiar etyczny, jak najbardziej podstawowy. Jest to życie w wymiarze daru z siebie. Miłość uzdrawia i podnosi na poziom ludzki wszelkie relacje zarówno między kobietą
i mężczyzną, jak i między jednostką a społecznością, nie wyłączając najsłabszych. Więcej, najsłabsi winni być stawiani na pierwszym miejscu.
     W integralnym nauczaniu i przesłaniu Jana Pawła II kierowanym do ludzi młodych, nie mogło zabraknąć wymiaru patriotycznego. Patriotyzm obejmuje rodzinę, społeczność lokalną, ale również narodową. Jest to uznanie wartości własnej kultury, wartości języka, historii, wartości wspólnych osiągnięć. Mamy tego wyraz w papieskim wyznaniu zawartym w Pamięć i tożsamość. Postawa patriotyczna domaga się czynu i poświęcenia. Możliwe jest to tylko wówczas, gdy młody człowiek zintegrował jako własne przykazanie miłości Boga i bliźniego.
     Przedstawiłem dziewięć wymiarów propozycji w tworzeniu życia i jego wymiarów, jakie głosił Jan Paweł II do ludzi młodych, którzy są przyszłością Kościoła i świata. Wiadomo, że ideały mają to do siebie, że trudno je zrealizować. Jednak wszystkie te wartości wskazują kierunek przekraczania siebie, wzrastania w tożsamości oraz szlachetności bycia dla drugich. To przesłanie jest radą, która zakotwiczenie ma jak najbardziej w Ewangelii, stąd papież widzi młodego człowieka, jako zaangażowanego w świecie, a także i w kościele.     
     Trudno odpowiedzieć na pytanie: jaki jest zasięg i jaki stopień świadomej afirmacji wskazanych ideałów? Chciałbym wskazać tylko na jeden fakt. Papież nie zaczyna od tego, jak wygląda praktyka, w jakim stopniu młodzież uczęszcza do kościoła, jakie są dane statystyczne, lecz wskazuje na drogę do Boga poprzez świat taki, jaki on jest. Papież w młodość i przyszłość wpisuje wartości. Młodego wieku nie należy traktować, jako podrzędnego wobec okresu dojrzałości. Jest to czas, w którym jak najbardziej można przeżywać intensywnie i twórczo fundamentalne wartości.
Podzielam przekonanie, że droga do Boga prowadzi poprzez świat wartości zwłaszcza, że obecny zakres sekularyzmu jest na tyle głęboki i szeroki, że ludzie młodzi, nawet pochodzący z rodzin katolickich, wychodzą z takich form życia, „jak gdyby Boga nie było". Niewątpliwie, przyszłość Kościoła, nie tylko w Polsce, zależy od stopnia realizacji tego pokoleniowego projektu.

3. Prognozy na przyszłość
     Ustawicznie zmienia się to, co socjologowie badają i określają jako religijność. Jakoś dziwnie się składa, bowiem ma się wrażenie, że Polacy zawsze są w jakimś okresie przejściowym. Zawsze na coś czekają, jak gdyby nie żyli w teraźniejszości, a w każdym razie wiele spraw i wydarzeń, które zachodzą, są jak gdyby poza ich wpływem. Podobną sytuację można zaobserwować w Kościele. Między innymi, to wywołuje jakąś bierność i czekanie na przystosowanie się do warunków społecznych. Kościół również nieustannie przystosowuje się, a to do społeczeństwa demokratycznego, następnie do warunków kulturowego pluralizmu, lub szeroko rozumianego społeczeństwa ponowoczesnego. To tylko niektóre zagadnienia wskazujące na głębokie przemiany, jakie zachodzą w życiu Polaków. Jaka zatem, będzie przyszłość Kościoła? Na temat obecnej sytuacji Kościoła w Polsce napisano wiele książek i niezliczoną ilość artykułów. W niniejszym przedłożeniu ograniczę się do fragmentarycznego porównania sytuacji Kościoła w Polsce i w Europie.
     W zsekularyzowanym świecie, wpływ religii na życie społeczne nieustannie się zmniejsza. Nowoczesne społeczeństwa nie kierują się znaczeniem tradycyjnych instytucji. Religia jest sprawą prywatną. Nie jest to jednak stan stały. Gdy z kolei następuje kryzys nowoczesności i jej obietnic, to można wskazać na wzrost zainteresowania sprawami religii, choćby alternatywnych. Już to samo wskazuje na skomplikowany układ wzajemnych zależności. Bywa, że procesy rewitalizacji religii, ale i sekularyzmu przebiegają równolegle. Dziś nawet socjologowie są ostrożniejsi w prognozach, i raczej opisują sytuację bieżącą. Krytyce poddano liniowy i progresywny związek modernizacji z sekularyzacją. Coraz trudniej jest badać tendencje współczesnej religijności. Co więcej, religia pojawia się nawet tam, gdzie przed kilkoma laty jeszcze jej nie było, np.; święcenie stacji paliw, torów wyścigowych, świecenie supermarketów. Są to zjawiska niezrozumiałe, nawet dla biorących w tym udział osób duchownych i świeckich. Rozwija się ruch pielgrzymkowy oraz żywe są sanktuaria. Można mówić o prywatyzacji religii i o pozainstytucjonalnych formach religijności. Według Petera Bergera „świat jest tak religijny, jak nigdy dotąd", a w niektórych państwach nawet „bardziej niż kiedykolwiek". Nie chodzi tu o wpływ islamu na europejską religijność, co ma miejsce, ale o to, że w europie, w świetle badań socjologicznych, obserwuje się utratę znaczenia i akceptacji Kościołów chrześcijańskich. Niektórzy mówią o chrystofobii w Europie. Istnieją też przejawy ożywienia i renesansu tego, co religijne - kościoły pustoszeją, boom przeżywa religia.
    Według Halmana i jego badań Europejskiego Sondażu z 2000 roku: bycie wyznawcą religii deklarowało 72% badanych, bycie katolikiem - 58%; praktyki raz w miesiącu wypełnia 31%, samego siebie za osobę religijna uznaje 66%. Chrzest akceptuje 74%,
a ślub kościelny 73%. Wierzy w Boga 77%, a w życie po śmierci 53%, lecz wiarę w piekło deklaruje 33%. Lepiej, bo już w niebo wierzy 46%, a w istnienie grzechu 62%.
    Dane te pokazują bardzo zindywidualizowane podejście do religii. Europa religijnie jest zróżnicowana, podobnie zróżnicowana jest Europa Zachodnia. Tak więc sekularyzm jest bardzo różny w różnych krajach Europy. Nawet społeczeństwo holenderskie nie jest bezreligijne. W ciągu dwudziestu lat społeczeństwo najbardziej chrześcijańskie w Europie, stało się krajem najmniej chrześcijańskim, a mimo to 2/3 Holendrów nadal określa siebie jako religijnych, a około połowa deklaruje przynależność do jakiegoś Kościoła. Przynależność do Kościoła jest kwestią indywidualnego wyboru. Aktualnie tylko 8,6% katolików holenderskich uczęszcza w niedzielę do kościoła.
W związku z problematyką badawczą skomplikowanego fenomenu religijności sformułowano nowe kryteria.

1. Zintegrowany członek Kościoła, który odpowiada kryteriom formalnym i oczekiwaniom Kościoła.

2. Bliski Kościołowi, to ten, kto nie podziela wszystkich chrześcijańsko-religijnych przekonań. Jest to ktoś relatywnie związany ze strukturami kościelnymi, lecz bez tendencji opuszczenia Kościoła; czasem praktykuje, i czasem podziela niektóre prawdy wiary.

3. Zorientowany na przekonania chrześcijańsko-religijne, ale oddalony od Kościoła; nie czuje więzi z Kościołem, prawie nie uczestniczy w działalności kultowej.

4. Całkowicie oddalany od Kościoła w aspekcie wierzeniowym oraz kultowym, ocenia się że takich ludzi jest ok. 20%.

5. Typ mieszany, akceptuje niektóre elementy organizacyjne oraz wierzeniowe - ok. 42%.

Przytoczona typologia ukazuje ogromne zróżnicowanie. Gdyby uwzględniać wiek, okoliczności życia, to zróżnicowanie byłoby jeszcze większe. Jedni odchodzą od Kościoła, inni przychodzą.
     Miarą żywotności Kościoła na Zachodzie jest ilość chrztów osób dorosłych, co w Polsce zdarza się sporadycznie. Religijność i więź z Kościołem nie pokrywają się ze sobą. Wszystkie te zróżnicowania, inaczej wyglądają we Francji w kraju, gdzie sferę publiczną bardzo ściśle odgranicza się od religijnej, kraju konsekwentnie laickim.
Inaczej religijność jawi się w Hiszpanii, gdzie w ostatnich dekadach nastąpiły również głębokie przemiany, gdzie jednak ponad 80% życzy sobie chrztu ich dzieci, a jeszcze więcej aprobuje ślub kościelny. Niestety, pogłębia się dysonans między wymaganiami, jakie stawia Kościół a wyborami moralnymi Hiszpanów.
     Prawie połowa Włochów nie uznaje Kościoła za jedyny autorytet duchowy i moralny. W Szwajcarii obserwuje się silną tendencje do prywatyzacji religii, ale mimo to oczekuje się od Kościoła pełnienia funkcji diakonijno-społecznych. Jest to opieka nad niepełnosprawnymi, pomoc wobec migrantów, zajęcie się osobami z marginesu społecznego. Pozytywnie ocenia się zaangażowanie Kościoła w sprawy ekologiczne.
    Wybrane przykłady dotyczą chrześcijan w Europie Zachodniej, ale należy dodać, że Kościół katolicki ma się dużo lepiej niż wszelkie wspólnoty protestanckie, stanowiące nawet religię państwową, np. w Anglii, Norwegii czy w Szwecji.

Można więc mówić o tendencjach prywatyzacji religijnych decyzji, dużym zindywidualizowaniu, jak i pluralizacji zinstytucjonalizowanej wiary w Europie Zachodniej.
     Co można powiedzieć o Kościele w Polsce? Istnieją podobne tendencje, chociaż w mniejszym stopniu. Wśród szerokiej podaży na rynku idei, istnieją też w Polsce zróżnicowane postawy. Wariant pesymistyczny przewiduje rozpad polskiej religijności, zwłaszcza w jego obecnej formie Kościoła ludowego. Wariant ten dostrzega tendencje zmierzające do powtórzenia się w Polsce zachodniego schematu dechrystianizacji w miarę, jak kraj będzie coraz bardziej stawał się społeczeństwem nowoczesnym,
wysoko rozwiniętym gospodarczo.
    Wariant optymistyczny zakłada przynajmniej utrzymanie religijności w dotychczasowych kształtach. Nie wyklucza się rewitalizacji akcji ewangelizacyjnych
w Polsce. W okresie transformacji wiele się nie zmieniło. Ponad 90% jednak deklaruje wiarę, a 50% w skali kraju praktykuje, chociaż nieregularnie.
     W świecie istnieją też tendencje odwracania się od sekularyzacji. Poszukiwanie wyższych wartości sprzyja odradzającej się religijności. Polska młodzież staje się rezerwuarem niezaspokojonych przeżyć metafizycznych, twierdzi A.K. Koźmiński oraz
P. Sztompka. Nie można przesądzić, czy Polska będzie się rozwijać według tych samych prawidłowości, które doprowadziły świat do sekularyzmu, jaki jest w Europie Zachodniej. Być może Kościół w Polsce znajdzie takie formy pracy i propozycji, że jednak pójdzie w innym kierunku. Jan Paweł II wyrażał często nadzieję, że katolicka Polska jest w stanie podjąć apostolskie i ewangelizacyjne zadania w Europie. Prawdą jest, że niektórzy krytycy Jana Pawła II mówią wręcz o niepowodzeniu jego wizji Europy.
     Wiele zależy od tego, jak Kościół będzie reagował na wezwania modernizacji czy postmodernizacji społecznej. Nawet L. Kołakowski twierdzi, że życie religijne toczyć będzie się nadal, i zależy to od żywotności, jaką noszą w sobie kapłani, od sprawności ich języka, od ich autorytetu moralnego. Gdyby Europę mieli opanować buddyści albo hinduizm, winę za to ponosiliby kapłani. W tym kontekście Kołakowski nic nie mówi o islamie.
     Model zachodnioeuropejskiej dechrystianizacji nie musi się realizować w Polsce. Będziemy obserwować procesy pełzającej sekularyzacji, ale nie wykluczamy, że mimo wszystko Polska pozostanie w Europie „przypadkiem szczególnym". Jak w obszernym studium pisze ks. Janusz Mariański: „Scenariusz «pożegnania się z Bogiem» i «zdystansowania się wobec Kościołów», realizujący się w wielu krajach Europy Zachodniej, nie musi deterministycznie wyznaczać przemian religijności w społeczeństwie polskim, nawet jeżeli liczyć się ze zróżnicowaniem odmian i wariantów życia religijno-kościelnego, i to w rozmaitych wariantach".
      Dodajmy: wszystko to, co było powiedziane, nie uwzględnia wymiaru teologicznego wiary i Kościoła, nie dostrzega, że działanie Ducha Świętego jest dla nas nieprzewidywalne i jakże często zaskakujące. A Jan Paweł II dodaje: „nie ma powodów by popadać w pesymizm. Nie wiemy, tak jak nie wiedzieli chrześcijanie starożytni, czy poddani głębokim wstrząsom chrześcijanie czasów nowożytnych okresu reformacji, jakie formy Kościoła narodzą się w przyszłości. Nie wiemy, jakim zaczynem jest Kościół i chrześcijaństwo w Polsce oraz w Europie dla przyszłości świata. Ten świat, a wraz z nim Kościół nieustannie się rodzi, taki jest zamysł Bożej Opatrzności. Cóż: Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy (1J 3, 1 - 2).

Jaka czeka nas przyszłość, i co się stanie z Kościołem? Trudno wyrokować czy będzie on bardziej fundamentalistyczny, czy będzie zmierzał ku chrześcijaństwu alternatywnemu, czy raczej będzie to siłą rzeczy katolicyzm różnopostaciowy? Być może minął czas jednolitego etosu w społeczeństwie i Kościele, i właśnie dlatego bp Stanisław Wielgus wzywał w 2001 roku, byśmy stali się: „Kościołem misyjnym, który nie będzie się dopasowywał do wizji świata ustawianej przez ateistów, relatywistów i agnostyków, lecz naśladując w swoim życiu Chrystusa - miłosiernego, ubogiego, cierpiącego - aktywnie zwróci się do ludzi z tym samym pytaniem, jakie On dwa tysiące lat temu postawił pogańskim, zatopionym w chaosie moralnym, w bałwochwalstwie i w zbrodni narodom - Czy chcecie żyć inaczej? Czy chcecie się wyrwać z zaklętego kręgu zła i bezsensu?".
      Współczesny socjolog religii José Casanova apeluje: „Niech Polska wykaże fałszywość proroctwa sekularyzacji. Niech Polska pozostanie Polską. Niech Polonia temper fidelis zachowa wiarę wraz ze swą katolicką tożsamością i tradycją, odnosząc sukces w integracji europejskiej i stając się w jej trakcie «normalnym» krajem europejskim. Czyniąc tak, Polska mogłaby udowodnić, że upadek religii w Europie nie jest procesem deterministycznym, w sposób konieczny powiązanym z modernizacją, ale historycznym wyborem, którego dokonali Europejczycy. Nowoczesna religijna Polska mogłaby być może zmusić zeświecczonych Europejczyków do przemyślenia sekularystycznych założeń, jakie przyjmują, i dostrzeżenia, że to nie tyle Polska odstaje od Europy, ile raczej zeświecczona Europa odstaje od reszty świata i globalnych trendów".


Pisząc artykuł korzystałem z literatury
J. Mariański, Kościół katolicki w Polsce a życie społeczne, Lublin 2005;
A. Draguła, Kościół narodu i Kościół społeczeństwa, w: „Tygodnik Powszechny", nr 45, 5 listopada 2006, s. 10;
K. Mazur, W sprawie Pokolenia - Polskie Euro-Wizje, w: „Presje", t. 6/7, 2006.

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 10935
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 5605752

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.