Kryminały, w których trup ściele się często i gęsto, a zdarza się nawet, że niespodziewanie. Fabuła zwykle od trupa się zaczyna, kończy za to szczęśliwie. Trupy te rzadko kiedy budzą sympatię i są jedynie swego rodzaju rekwizytem potrzebnym do zawiązania akcji. O czym mowa? O twórczości Joanny Chmielewskiej.
Cechy charakterystyczne prozy Joanny Chmielewskiej każdy pewnie mógłby wymieniać we własnym zakresie. Mnie, gdy o niej rzetelnie pomyślę, w pierwszym rzędzie kojarzy się właśnie z... trupami.
Chmielewska zabija z taką lekkością i z taką swobodą, że grozy w tym nie ma żadnej. Jest za to napięcie i ogromna ciekawość: któż może być tym szalonym zabójcą? Co jest w tym wszystkim najbardziej interesujące? To, jak naturalnie przechodzimy nad tymi zwłokami do porządku dziennego - no bo przecież jakieś muszą być.
Rzadko kiedy jest to postać znacząca, którą zdążyliśmy już dobrze poznać. Zdarzyło mi się to do tej pory raz - w przypadku Alicji, która jednak okazała się trupem zmartwychwstałym (Krokodyl z kraju Karoliny).
Początkowo Jej powieści nie trafiły mi do gustu, czytałam je bez przekonania, tylko dlatego, że cała kolekcja znalazła się w mym posiadaniu. Ale gdzieś w okolicach siódmego tomu (zwykle, jeśli chodzi o książki, nie poddaję się łatwo), przyzwyczaiłam się do języka, sposobu pisania i tworzenia narracji.
Teraz Chmielewską cieszę się w pełni, połykając każdy następny tom. Jedynie seria z Lesiem nie cieszy mnie tak bardzo, jak pozostałe, ale to już pogląd niezwykle subiektywny, bo niektórych jednak zachwyca. Taki bohater-pierdoła, jak Lesio, strasznie mnie denerwuje, dlatego trudno mi się skupić na akcji i humorystycznych aspektach powieści.
Ach właśnie! Humor jest kolejną cechą charakterystyczną książek Joanny Chmielewskiej:
"- Nic na tych wyścigach nie zauważyłaś i nic nie usłyszałaś?
Na takie pytanie nie byłam w stanie odpowiedzieć. Widziałam i słyszałam, szczególnie słyszałam potwornie dużo. Prawie od tego ogłuchłam. Pomysł, że miało do tego pasować słowo "nic" był przerażający.
- Bardzo cię proszę, przesłuchuj mnie szczegółowo? zażądałam (...)"
Lub
"Zabrać konia z fachowej stajni i umieścić go byle gdzie, nie wiadomo w jakich warunkach, na pewno gorszych, niż na przykład w stadninie, konia tej klasy co Florencja? Pomyślałam, że to głupota bezdenna i z miejsca nastąpiło skojarzenie. Sama przed chwilą doszłam do wniosku, że głupota może okazać się przydatna!
- Pomysł jest kretyński, ale bardzo dobry? oświadczyłam (...)".
Takich fragmentów jest w jej prozie zatrzęsienie. Jest tu także dużo wspaniałej autoironii, inteligentne dialogi i ciekawe postacie, które autorka w każdej kolejnej powieści eksploatuje w sposób, który może lekko skołować nieprzyzwyczajonego czytelnika.
Bardzo podobały mi się te powieści, które mają związek z historią i odkrywaniem skarbów przodków: Najstarsza prawnuczka, Boczne drogi, Studnie przodków. Ciekawie zbudowana fabuła oparta na losie ziemiańskiego rodu lub zwariowanej pra pra pra... babki skonfrontowana ze współczesnymi, w chwili pisania powieści, czasami tworzy wspaniały dysonans, w którym wątki humorystyczne wcale nie muszą być zamierzone, po prostu są.
Szczególnie dużo pasji widać w "książkach wyścigowych", których akcja toczy się na torze wyścigowym. Już od pierwszych stron pokazują one, jakim namiętnościom ulega pisarka. Zresztą w prawie każdej powieści Chmielewskiej są jakieś odwołania do wyścigów. Dla mnie to poznawanie zupełnie nowego świata, gdzie gra na wyścigach jest czymś tak naturalnym, że jest to część rytmu życia.
I tak zupełnie na koniec - większość bohaterek jej książek nosi miano Joanny Chmielewskiej - i jak tu jej nie uwielbiać?
Cytaty pochodzą z książki Florencja córka diabła