Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 14.03.2013 21:39 Miasto:Elbląg Kategoria:Społeczeństwo Autor:Edyta Bugowska Placówka:Biblioteka Elbląska
Władza, która goni krasnoludki, musi upaść

O subkulturach dyskutowano na wczorajszym spotkaniu Salonu Polityki – gośćmi byli Mirosław Pęczak i Krzysztof Skiba, a dla złapania oddechu między kolejnymi tematami, akustycznie towarzyszył im Janek Pęczak.

Spotkanie poprowadził Jacek Nowiński –dyrektor Biblioteki Elbląskiej, ale zapędy do zadawania pytań miał również Skiba, który był bardzo zainteresowany – tematem i książką Mirosława Pęczaka.

Książka jest rozprawą habilitacyjną redaktora Polityki, który wyjątkowo w Elblągu wystąpił w roli gościa. Subkultury w PRL. Opór, kreacja, imitacja wydało właśnie Narodowe Centrum Kultury. Książkę można było kupić na spotkaniu, a przy okazji uzyskać autograf autora. Spotkanie rozpoczęło się od zdefiniowana pojęć subkultura i kontrkultura. Mirosław Pęczak podkreślał, że słowa te są często mylone lub używane zamiennie, a już same przedrostki określają ich znaczenie - sub czyli pod i kontr czyli przeciwko. Kontrkultura to już społeczny ruch sprzeciwu w stosunku do świata zewnętrznego, subkultura zaś to pewien rodzaj podsystemu, nieco inaczej rozumiana jest w Ameryce i w Europie, ale zasadniczo w subkulturze nie chodzi o ideologię, ale chęć wyróżnienia się z tła. Skiba podsumował ten wywód w trzech słowach - ruchy młodzieżowo- odzieżowe. Tak podobno prześmiewczo nazywano subkultury. 

Spotkaniu nadano rys historyczny. Żeby uporządkować dyskusję zaczęto omawianie subkultur PRL, bo tego okresu dotyczyła książka Mirosława Pęczaka, chronologicznie. Pierwsi byli  bikiniarze, których subkultura rozwijała się w latach 50. Bikiniarstwo było przejawem fascynacji młodego pokolenia polaków kulturą amerykańską. Charakterystyczne cechy bikiniarza, prócz zamiłowani do jazzu, to również wygląd - szeroka marynarka, wąskie spodnie, buty na słoninie, fryzura (tzw. plereza), piratki - jaskrawokolorowe skarpety i kolorowy krawat. Ówczesna Warszawa dała się podzielić na dzielnice bikiniarzy i chuliganów - co ciekawe w nowo budowanym ustroju socjalistycznym, były to tak naprawdę podziały klasowe - bikiniarze to inteligencja, chuliganie to proletariat. Pojawiło się pytanie oto, czy Leopold Tyrmand był bikiniarzem. Mirosław Pęczak stwierdził, że był ona raczej mentorem tego środowiska niż insiderem.

Kolejne subkultury, które przewinęły się w tekście to gitowcy i skinheadzi - obie należące do nurtu subkultur gangsterskich i mające kilka wspólnych cech, m.in. przejawianie podobnych zachowań, kult silnego człowieka, czytelna hierarchia i antyfeminizm.  Ale gitowcy mieli swojskie korzenie - powstanie tej subkultury było efektem wyprowadzenia tajnego kodu poza mury zakładów zamkniętych - czyli po prostu więzień. Gitowiec miał również swoisty kodeks etyczny - nie bił przeciwnika, gdy ten szedł z kobietą, nie atakował dzieci, zapraszał na solówki. Z kolei skinheadzi pojawili się w Polsce na początku lat 80., a wzory ich zachowań pochodziły z zewnątrz - były imitacyjne, kopiowane z brytyjskich. Impulsem do zostania skinheadem dla wielu było rozczarowanie subkulturą punkową.

Po analizie porównawczej znów powrócono do chronologicznego porządku dyskusji i do subkultury hipisów. Tu znów czerpaliśmy ze wzorów obcych - amerykańskich. Mirosław Pęczak o polskich hipisach mówił, jako o roślinie przesadzonej, ale mimo wszystko specyficznej. Jedna z najzabawniejszych różnic polegała na tym, że hipis polski wielbił wszystko, co zachodnie, a hipis z USA tego nienawidził. Dodatkowo amerykańscy hipisi kontestowali konsumpcjonizm, a hipisi polscy nie mogli tego robić bo zwyczajnie w PRL-u konsumpcjonizmu nie było.  Były jeszcze inne różnice - np. w stosunku do narkotyków - hipis z Ameryki brał przede wszytskim narkotyki halucynogenne, które służyły celom poznawczym, a wręcz metafizycznym. Hipis polski wąchał  płyn czyszczący Tri, który działał otępiająco i odurzająco, a także narkotyki na bazie amfetaminy, które działały raczej jak speed, czyli były niezgodne z duchem hipisowskim. No i kolejna różnica - stosunek do religii - zachód zafascynowany był orientalną mistyką, polski hipis raczej katolicyzmem.

Lata 80. to kolejne subkultury, ale to również czas kiedy przestrzeń subkulturowej ekspresji była tworzona także przez całkiem oficjalne instytucje - tak było z festiwalem w Jarocinie. W omawianie tego okresu aktywnie włączył się Skiba, który sam był uczestnikiem rozgrywanych wówczas wydarzeń. Wspominał o rozkwicie muzyki rockowej, o prasie III obiegu czyli o pismach tworzonych przez zespoły muzyczne. Opowiedział również historię Pomarańczowej Alternatywy, wraz z którą organizował happeningi, m.in. galopującą inflację. Ale z Pomarańczową Alternatywą kojarzymy przede wszystkim kultowe krasnoludki malowane na ścianach, zamalowywanych przez SB, która niszczyła w ten sposób antysystemowe hasła tworzone przez Solidarność. W drugiej połowie lat 80. krasnoludki zaczęły wychodzić na ulicę - walczyła z nimi milicja, a jak powiedział Skiba - Władza, która goni krasnoludki musi upaść. Dlaczego? Bo się ośmiesza, a śmieszna władza nie ma autorytetu. Proste i skuteczne. Pomarańczowa Alternatywa w zasadzie nie była subkulturą, ale została opisana w książce Mirosława Pęczaka. Swoje korzenie miała w Holandii, ale realizacja i kontekst były typowo polskie. 

Po tej części był czas na pytania publiczności. Nie pozostało go wiele, bo panowie się rozgadali, a spotkanie trwało prawie dwie godziny - elblążan interesowała kwestia przywództwa w subkulturach oraz to, czy problem obecności subkultur w życiu społeczno - politycznym PRL nie został za mocno rozdmuchany, tymczasem był to jego niewielki wycinek. Goście tłumaczyli i polemizowali, a w nastrój dyskusji wprowadzała muzyka -pomiędzy kolejnymi blokami śpiewał i grał na gitarze Jan "Jahlove" Pęczak - gitarzysta, perkusista i basista, a także kompozytor, wokalista oraz autor tekstów. Założyciel The Relievers oraz Blast Muzungu. Grał w Virtual Jazz Reality, Sto % Bawełny i Houk. Dziś jest  gitarzystą zespołu T.Love, pracuje również przy projekcie Studio Dźwięków Niemożliwych. Mogliśmy usłyszeć piosenkę Boba Marleya No women, no cry i dwie piosenki Boba Dylana - Like a Rolling Stone i The Times They Are a-Changin'. Słychać było, że to muzyka reggae gra w duszy Janka Pęczaka.

Subkultura stoi plecami do społeczeństwa - to był komentarz do pytania o wpływ subkultur na społeczeństwo i politykę PRL-u. I to zdanie doskonale pasuje na zakończenie bo subkultury to zjawisko ciekawe, kolorowe i fascynujące, ale jednak marginalne.

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 11257
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 7754307

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.