Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 13.12.2011 09:02 Miasto:Frombork Kategoria:Etnografia Autor:Jan Brzozecki Placówka:Brak
To była ikona Fromborka (wspomnienie o Zuzannie Falińskiej)
Zuzanna Falińska
Zuzanna Falińska

"Zuzanna przez całe swe życie zajmowała się zbieractwem i zagracała nam cały dom, strych, każdą pakamerę i piwnicę. Tak niegdyś o tym mówiliśmy. A ona niestrudzenie jeździła w nasze rodzinne strony i stamtąd przywoziła co się dało. Oczywiście woziła to, co się zmieściło do torby. Tak przywiozła m.in. żelazka na duszę, jakąś plecioną kobiałkę z łyka czy kierpce. Jak w okolicy dowiedziano się, że Zuzia zbiera stare rzeczy, to zaczęto jej zwozić różności: stępy, międlice, żarna, chomąto..." - zmarłą w piątek społeczniczkę i animatorkę kultury z Fromborka wspomina w rozmowie z Janem Brzozeckim Maria Jurkiewicz*.

"Zuzanna Falińska urodziła się 2 stycznia 1930 roku w Kajetanówce, wiosce położonej siedem kilometrów od rzeki Bug, w gminie Dubienko, powiat Hrubieszów, w obecnym województwie lubelskim.

Przybyła do Fromborka jako młoda dziewczyna, w 1948 roku. Wraz z całą rodziną zatrzymała się u państwa Tokarskich, przy ulicy Kościelnej i tam kilka dni mieszkała, zanim jej ojciec nie znalazł domu przy ulicy Ogrodowej. I w tym domu Zuzanna spędziła całe swoje dorosłe życie. Mieszkała tu do chwili swego odejścia.

To jest taki nasz dom. Ja przyjechałam do Fromborka w 1949 roku, również z moją rodziną. Byli ze mną wtedy: mama, tata oraz babcia i także zamieszkaliśmy w tym domu, w którym się obecnie znajdujemy. I ten dom był i jest naszą rodzinną ostoją. Przyjeżdżali do nas później inni członkowie naszej rodziny, np. wujek czy stryj i wszyscy się tutaj zatrzymywali, i stąd się rozchodzili do swoich domów, mieszkań, które po jakimś czasie znajdowali. W tym domu znajdowała się taka jak gdyby przystań dla nas, przybywających ze Wschodu.

Zuzia urodziła się, podobnie jak ja, w wiosce nad Bugiem, z tej strony rzeki w Kajetanówce,

bardzo ładnej, sporej, zaludnionej wsi, w której ludzie mieszkali z dziada pradziada. Dlaczego tu przyjechaliśmy? Ano dlatego, że w czasie wojny nasze domostwa uległy spaleniu. Zostaliśmy bez dachu nad głową. Więc gdy mój tato powrócił z niewoli, musieliśmy coś zrobić z naszym domem. Do tej pory mieszkaliśmy razem z Zuzi rodziną w jednym pokoju i kuchni, gdzie można było się zagrzać. I właśnie dlatego tu przyjechaliśmy. To nie była jakaś zsyłka, czy jakieś wysiedlenie. Ze względu na to, że albo musielibyśmy zacząć się budować w rodzinnej Kajetanówce, albo szukać innego schronienia, wybraliśmy zamieszkanie na Ziemiach Odzyskanych i tak znaleźliśmy się we Fromborku.

Zuzanna, jak przyjechała tutaj, to od zawsze była działaczką społeczną i harcerką. W latach powojennych została założona organizacja zwana Służbą Polsce, w skrócie SP. W Braniewie znajdowała się placówka tej organizacji i tam zatrudniła się Zuzia. Tam prowadziła radiowęzeł oraz inne prace organizacyjne wśród młodzieży. Mieszkała we Fromborku, ale dojeżdżała do pracy do Braniewa. Ja jeszcze, jako młoda dziewczyna, pomagałam jej w pracy. Zuzia tworzyła grupy ludzi, które recytowały wiersze, śpiewały. Ja lubiłam śpiewać i grałam na swojej bandżolce, więc mnie ciągle zabierała ze sobą.

We Fromborku znajdował się posterunek Wojsk Ochrony Pogranicza i tam żołnierze grali na gitarach. Pamiętam z dzieciństwa, jak WOP-owcy przychodzili do niej i wspólnie muzykowaliśmy. Latem u nas, w ogrodzie, a zimą - w domu. I zawsze coś się tam działo...

Później Zuzia ukończyła Uniwersytet Ludowy, bo przez okres wojny podstawówki nie ukończyła. Następnie rozpoczęła pracę w Ośrodku Nowoczesnej Gospodyni, u nas, we Fromborku. Przyciągała do niego wszystkich ludzi, którzy chcieli śpiewać, grać, gotować...

Wszystkich przygarniała pod swój dach

I tam się zaczęło się śpiewanie naszych pań, które jeszcze do dziś śpiewają w zespole Nasze Warmianki mimo, że upłynęło już od tego czasu ponad 30 lat.

Zuzia nie śpiewała, ale zawsze ciągnęła mnie lub inne osoby, które grały i śpiewały. Ona tylko - i aż - to wszystko organizowała. W jej ośrodku odbywały się też wystawy naszych prac plastycznych. Było śpiewanie i odbywające się przy tym wspomnienia. To właśnie u Zuzi odbywały się takie uroczystości, jak akademie z okazji 11 Listopada czy 3 Maja. Pamiętam, że u niej w ośrodku znajdowało się pianino, były tam też malutkie dzieci w wieku 6-7 lat, które tworzyły zespół warmiński Muszelki. Tam odbywały się próby, ale także występy. Pamiętam, że często śpiewaliśmy piosenki dla naszych babć, piosenki legionowe jak np. Jedzie, jedzie na kasztance, czy Bartoszu, Bartoszu. I to wszystko organizowała Ona. Dawała nam w bok szturchańca i robiliśmy co ona nam kazała.

Zuzanna przez całe swe życie zajmowała się zbieractwem

i zagracała nam cały dom, strych, każdą pakamerę i piwnicę. Tak niegdyś o tym mówiliśmy. A ona niestrudzenie jeździła w nasze rodzinne strony i stamtąd przywoziła co się dało. Oczywiście woziła to, co się zmieściło do torby. Tak przywiozła m.in. żelazka na duszę, jakąś plecioną kobiałkę z łyka czy kierpce. Jak w okolicy dowiedziano się, że Zuzia zbiera stare rzeczy, to zaczęto jej zwozić różności: stępy, międlice, żarna, chomąto...

Mnie osobiście podarowała babkę. Co to jest? Babka to jest mały, płaski metalowy przedmiot zakończony ostrym końcem, który wbija się w kawałek drewna, żeby stał prosto. Na nim kładzie się kosę i klepie, żeby spłaszczyć wszystkie nierówności i szczerby. Zuzia wszystkie te przedmioty otrzymywała za darmo lub się nimi wymieniała. To znaczy, że nikt nie żądał od niej za te rzeczy pieniędzy.

Przywożono także wiele czarnych, dużych płyt winylowych, które później zostały skatalogowane i obecnie znajdują się w Izbie Dziedzictwa Kulturowego Skarby z poddasza. Na znajdującej się tam wystawie można zobaczyć także stare wagi szalkowe, łóżko i np. kapę wykonaną przez naszą wspólną babcię. Kapa ta musi mieć dziś co najmniej sto lat, a może i więcej. Jak powiedziałam wcześniej,

zaczątki zbiorów rozpoczynały się

od przedmiotów z Lubelszczyzny, a potem rozszerzane zostały o to, co zostało odnalezione w naszych okolicach. Zgromadzone zostało to w Izbie dzięki naszemu proboszczowi prałatowi ks. Tadeuszowi Graniczce.

Ale to wszystko dzięki jej uporowi, bo gdyby nie ona, która była tak zapalona do tego zbieractwa, to tych przedmiotów już pewnie by nie było. Kołowrotki, motowidło, kondziuki to tylko niektóre przedmioty, które zapamiętałam z dzieciństwa, a nasze dzieci i wnuki nie mają często pojęcia do czego to służy. Na wystawie znajduje się też m.in. niecka, którą wykonał z kawałka bala mój ojciec. Znajdują się tam też stare ubrania z samodziału.

Zuzia za swoją pracę otrzymała dużo odznaczeń, dyplomów i podziękowań, osobistych pamiątek od ludzi...

Kim była Zuzanna Falińska dla społeczności lokalnej? Była przede wszystkim animatorem kultury dla społeczności lokalnej Fromborka, ale także regionu. Wielką patriotką i człowiekiem bez reszty bezinteresownym. Bardzo żałowała, że nikt z rodziny, ani dzieci, ani też wnuki, nie poszły podobną drogą. Pomagali, i owszem, ale sami nie garnęli się do tego, by coś organizować czy samemu zrobić tak od serca. Ona jedna miała w rodzinie to coś, to wielkie serce do rzeczy i ludzi.

Zuzanna Falińska zwana była przez społeczność Fromborka, a zwłaszcza młodzież, ciocią Zuzią.

Skąd to określenie? To określenie przylgnęło do niej już za czasów Operacji 1001 Frombork i innych różnych zlotów harcerskich. Słynne było określenie: Gdzie idziemy? - do Cioci Zuzi na pączki. I tak zostało, przecież Frombork to miasto harcerzy.

A słynne dzybdzałki i inne potrawy warmińskie. Skąd się to u niej wzięło? Zuzanna nie była edukowana gastronomicznie na potrawach warmińskich. Ona się ich dopiero musiała nauczyć. Grzebała w podręcznikach, książkach i tam się doszukała przepisów na potrawy warmińskie. Kuchnię lubelską znała, na niej się wychowała, ale warmińską poznała i ją przekazywała dalej. Przepis na dzybdzałki doszukała się w książkach i zaczęła je robić, a potem nauczyła je wykonywać wielu ludzi. Robiono je przy różnych okazjach i serwowano. W ten sposób rozpowszechniły się jej dzybdzałki warmińskie.

Znana była z tego, że otwierała serce dla innych i służyła innym swą bezinteresowną pomocą. Jeżeli trzeba było przyjąć do domu chorego człowieka, to przyjmowała. Zawsze u niej znalazł się też talerz gorącej zupy czy herbaty. Tak się działo, gdy była osobą sprawną. Niestety, przez ostatnie trzy lata chorowała. Najpierw przeszła udar. Trochę ją podleczono i jeszcze chodziła, nie biegała, jak wcześniej, ale chodziła. Później miała drugi udar i dwa wylewy.

Zuzanna odeszła 9 grudnia 2011 roku po długotrwałej chorobie. Co zostawiła dla społeczeństwa Fromborka?

Już dziś czujemy, że jej nie ma, że od nas odeszła

Odeszła, ale pozostawiła po sobie etnograficzny zbiór przedmiotów domowego użytku pochodzących od  końca XIX wieku aż po lata 60. XX wieku. Ten zbiór stał się zaczynem Izby Dziedzictwa Kulturowego przy Fundacji imienia Mikołaja Kopernika we Fromborku, pod bliską sercu nazwą Skarby z poddasza. Pozostały po niej nie tylko przedmioty, ale idea i nagrania. To one przetrwają dłużej i patrząc na to, co zostawiła, będziemy pamiętać o Niej. To była ikona Fromborka. Skromny, ale znaczący człowiek, który się nie wywyższał, nie występował na jakichś wielkich imprezach. Przeciwnie, była zawsze bardzo skromna, ale wszystkim pomagała. Nigdy nie patrzyła na to, co z tego będzie miała. Skromna i pracowita do końca."

 

Wspomnienia Marii Jurkiewicz notował Jan Brzozecki

 

* Maria Jurkiewicz - mieszkanka Fromborka, animatorka kultury i kuzynka Zuzanny Falińskiej

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 11257
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 7723487

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.