Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 30.06.2017 15:11 Kategoria:Historia i dziedzictwo Autor:Judyta Król Placówka:Brak
Kuchnia regionalna Warmii jako znaczący składnik tożsamości kulturowej

Tekst jest pokłosiem badań terenowych zrealizowanych w ramach projektu "Warmio, quo vadis?" we wrześniu 2016 r. w Lidzbarku Warmińskim oraz na terenie powiatu lidzbarskiego, których celem była eksploracja kultury duchowej Warmii z uwzględnieniem poszczególnych jej aspektów. Tym tematem, który mnie najbardziej zainteresował w terenie, była kuchnia warmińska i jej różnorakie przeobrażenia na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci.

Na samym początku rozważań zdefiniuję pojęcie regionu oraz związane z nim procesy uaktywnienia zainteresowania regionalizmem, jak i poszczególnymi kulturami lokalnymi wchodzącymi w skład tych procesów. Postaram się przybliżyć czym ogólnie jest kultura duchowa i niematerialne dziedzictwo kulturowe społeczności regionalnych.

Następnie przejdę do samej kuchni, jak i do jej warmińskich uwarunkowań. Prezentuję też w pracy materiał z badań, który pokazuje przeobrażenia w tej dziedzinie, opisuje kuchnię warmińską w jej codziennym, jak i w odświętnym wydaniu.

Zaczynając rozważnia nad artefaktami kulturowymi konstytuującymi poczucie odrębności regionalnej warto wyjść od pojęcia regionu, w którym to ujęciu nakłada się na siebie możliwie największa ilość perspektyw badawczych. Nazwą region określamy obszar, w którym zachodzi kompleks zjawisk historycznych, geograficznych, etnograficznych, administracyjnych, ekonomicznych i kulturowych. Może to być różna ilość poszczególnych cech nakładających się na siebie. Cechy te odróżniają dany teren od obszaru do niej przylegającego, gdzie wytworzyła się inna kultura.

W ostatnich latach coraz mocniej odkrywamy, że na naszą kulturę narodową składają się różnorakie tradycje z różnych części kraju. W przeszłości zarówno w percepcji społecznej, jak i w dyskursie naukowym była mała ilość regionalizmów, które cieszyły się popularnością. W większym stopniu wybijały się kultury Kaszub, Podhala i Śląska. Obecnie jednak do głosu dochodzą ruchy regionalne z innych obszarów. Ma to swoją przyczynę zarówno w aspektach po-transformacyjnych, gdzie przestano stawiać na ideę unifikacji narodowej, jak i w działaniach instytucjonalnych na poziomie Unii Europejskiej.

Dane zjawisko wiąże się przede wszystkim z koncepcją „Europy regionów”. W myśl tej strategii, integracja europejska ma przebiegać nie tylko na linii integracji poszczególnych państw członkowskich, lecz ma być też unią i współpracą pomiędzy regionami europejskimi. Za tą ideą idą też określone fundusze mające rozwijać ekonomicznie i kulturowo regiony europejskie.

Na poziomie krajowym dbałość o zachowanie kultury społecznej i duchowej w największym stopniu ma spełniać konwencja UNESCO dotycząca  ochrony niematerialnego  dziedzictwa kulturowego, ratyfikowana przez Polskę w 2003 r.

Od 2011 r. zapisy konwencji stanowią na terenie naszego kraju źródło prawa powszechnie obowiązującego. Tym samym ustalenia w niej zawarte powinny być wyznacznikiem teoretycznym, jak i projektować konkretne działania zarówno na szczeblu centralnym, jak i na poziomie samorządu terytorialnego.

Czym jest niematerialne dziedzictwo kulturowe? Na stronie Narodowego Instytutu Dziedzictwa możemy na samym wstępie znaleźć informację:

            Bardzo ważną częścią dziedzictwa oprócz zabytków, dzieł sztuki i kolekcji cennych eksponatów jest także tradycja, żywe niematerialne przejawy kultury odziedziczone po przodkach i przekazywane kolejnym pokoleniom.

W tym opisie stawia się na to, że o kulturze danego narodu nie mogą świadczyć tylko wytwory kultury wysokiej czy dzieła sztuki. W celu kompleksowego poznania kultury trzeba się skupić na elementach obrzędowości codziennej. Idąc tym tropem, za te dziedziny, które w stopniu najwyższym pozwalają zrozumieć specyfikę społeczności regionalnych należy uznać:

  1. tradycję oralną danego terenu: na ten komponent składać się będą wszelkie ustne podania ludowe, legendy, bajki, powiedzenia; naczelną rolę będzie też tutaj odgrywać język i jego specyfika na danym terenie. W tym przypadku będziemy  też mówić o regionalnych odmianach języka polskiego, czyli o gwarach;
  2. tradycja muzyczna: związana zarówno ze zbieraniem pieśni lokalnych, jak i z towarzyszącymi temu zjawisku tańcami; w tym aspekcie będą uwzględnione uroczyste widowiska świeckie i kościelne, w których doniosłą rolę odgrywa muzyka.
  3. obrzędowość doroczna i prywatna; na pierwsze zjawisko składa się repertuar świąt występujących w chrześcijańskim kalendarzu liturgicznym, a które to święta są kultywowane w mniejszym lub większym natężeniu na terenie naszego kraju.

         Warto przy tym nadmienić, że obrzędowość w Polsce ma też inną genezę jak sama tylko tradycja chrześcijańska. Na ten aspekt składają się następujące czynniki:

- świat starożytny: kultury Grecji i Rzymu,

- rodzime pogaństwo:  w tym takie zjawiska, jak obrzędy i magia związane z wodą i ogniem, majenie domów, smaganie, malowanie jaj, przebieranie się za zwierzęta, wicie wianków z ziół; i w ramach świąt Bożego Narodzenia, i Wielkanocy można odnaleźć dużo elementów z czasów przedchrześcijańskich; świętem z wyraźnie zaznaczonym pogańskim rysem jest Kupalnocka, kiedyś hucznie również na Warmii obchodzona;

- tradycja chrześcijańska, w tym takie elementy, jak szopka, procesja w Boże Ciało, Herody, Wielki Post; jeśli chodzi o tradycję prywatne, to zwyczaje związane z chrztami, małżeństwami i pogrzebami;

- folklor obcych państw, np. pochodzenia  niemieckiego; z tego kraju wywodzi się tradycja choinki, dzisiaj nieodłączny element świąt, którego rozpowszechnienie w Polsce datujemy dopiero na dwudziestolecie międzywojenne.

  1. kulinaria regionalne; w tej kategorii myślimy zarówno o pożywieniu codziennym, na które największy wpływ miały czynniki ekonomiczno + geograficzne, jak i o jadle spożywanym w okresie świąt kościelnych i podczas uroczystości prywatnych o doniosłym znaczeniu w życiu każdego człowieka; pożywienie wykorzystywane podczas obrzędów, mające określoną symbolikę w tradycji ludowej, a także rytuały związane z magiczną sferą życia.

Warmia jako specyficzne miejsce kulturowe

W czasach współczesnych możemy mówić, że Warmiacy doczekali się bardzo rozpoznawalnej tożsamości kulturowo - regionalnej. Już od początku XX w. powstają prace naukowo - popularyzatorskie mające za cel ogół warmińskiej kultury materialnej i duchowej. Momentem przełomowym dla tej społeczności była II wojna światowa i związane z nią procesy przesiedleńczo - osiedleńcze. Skład ludności został całkowicie zmieniony. Zostały dawne grupy autochtonów, rozdarte pomiędzy potrzebą przynależności do jednego lub drugiego organizmu państwowego, często określających się po prostu jako Warmiacy.

Jak zauważa Waldemar Majcher, jest to miejsce o niezwykłym w naszym kraju natężeniu wielości różnych tradycji kulturowych:

Województwo warmińsko-mazurskie to obszar kulturowy o największym w kraju zróżnicowaniu genetyczno - kulturowym. Przed półwieczem niemal cała ludność tego terenu z przyczyn historycznych zmieniała swoje miejsce zamieszkania. Dzisiaj niełatwo jest znaleźć odpowiedź na pytanie o tożsamość narodową lub regionalną. Mniejszości narodowe i etniczne stanowią około 10% mieszkańców. Mieszanka ludnościowa (największa w Polsce) niesie też różnorodność religijną i wyznaniową, a przede wszystkim wielość tradycji kulturowych.

 

Kuchnia regionalna - aspekt codzienny i odświętny

Pożywienie człowieka, sposoby jego przyrządzania, a także poszczególne składniki, które przeważają w naszej diecie, mają wpływ na nasze funkcjonowanie w świecie jak i na całokształt kultury wytwarzanej przez daną społeczność. Działo się tak również na Warmii, gdzie dodatkowo to, co się jadło i jaki komponent potraw stawiało się na świątecznych stołach, często miało dodatkową funkcję rozróżniania na dane grupy etniczne zamieszkujące ten teren.

W ramach projektu „Warmia, quo vadis?” w kwestionariuszu badawczym chcieliśmy uzyskać odpowiedzi nie tylko na pytania o obrzędy, zwyczaje, twórczość ludową, lecz także o kulinaria regionalne. Zgodnie z tym zamysłem badawczym chodziło o opis tego jak dawniej odżywiano się na tych terenach, ale też - nie chcąc mieć tylko przeszłej perspektywy - założyliśmy, że kultura regionalna jako twór żywy powinna odpowiadać na pytania jak dane zjawisko ma się współcześnie. Tym samym współczesna kuchnia warmińska jako konglomerat wpływów autochtonicznych i praktyk ludzi przybyłych z Kresów czy też innych części naszego kraju stała się głównym celem naszych dociekań badawczych.

Mieszkanka Wolnicy od urodzenia (rodzina przybyła po wojnie z Rzeszowszczyzny), kultywująca tradycje kulinarne w ramach miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich, tak określa kuchnię tych regionów:

Kuchnia tutaj jest niekoniecznie prawdziwie warmińska, są kultywowane tradycje z innych terenów, z jakich ludzie przybyli tu po wojnie, np. Wileńszczyzna, Ukraina, centralna i południowa Polska. Coraz bardziej też w czasach współczesnych uwidacznia się tradycja ogólnopolska.

W dalszej części wypowiedzi rozmówczyni konkluduje, że bardzo ważne jest to by dobór potraw był, szczególnie na święta, dobrze przemyślany i by wszystko odbywało się zgodnie z tradycją.

Warunkiem niezbędnym jest to, by np. Wigilię obchodzić w szerokim gronie rodzinnym (u niej w domu jest największa wigilia w miejscowości, licząca w sumie 42 osoby).

Kulinaria na jej stole wigilijnym przedstawiają się w następujący sposób:

Pierwsze co idzie na stół wigilijny, to jest barszcz na zakwasie z kapusty z grzybami. To danie jest bardzo dobre i zawsze musi iść jako pierwsze, zaraz po podzieleniu się opłatkiem. A później normalnie, jak u wszystkich, musi być ryba. Karp musi być przymusowo, i to podany w różnych sosach. A to po japońsku i po grecku, i szczególnie przez nas lubiany karp po żydowsku, czyli na słodko z rodzynkami. Następnie są też pierogi z makiem. Z makiem są też kluski. Bardzo ważne jest też to, by na stole wigilijnym pojawił się też kompot z suszu śliwkowego. Dalsze potrawy to kapusta z grochem i grzybami. Musi być też śledź, ale tradycyjnie nie wyfiletowany. Do tego śledzia muszą być podane ziemniaki. I znana na terenie całego kraju sałatka warzywna. Musi być 12 potraw i ani jednej mniej. Z rzeczy, które nie występują na terenie całego kraju, jest kutia, której podstawą sporządzenia jest pszenica, miód, a także rodzynki. Jest to potrawa bardzo smaczna, moim zdaniem w największym stopniu przeniesiona do nas z Rzeszowskiego.

Pani Zofia, którą poznałam podczas dożynek w Lubominie, dzieli się też ze mną wiedzą na temat tego, co ludzie lubią najbardziej jeść na tych terenach, na tego typu uroczystościach:

W tym roku wygraliśmy konkurs na dożynkach za potrawkę z dzika. Ludzie coraz bardziej lubią dziczyznę. Mieliśmy też na stoisku różnego rodzaju ryby. W tym też i moje kuleczki rybne, za które dostałam pierwsze miejsce w konkursie u znanego kucharza Karola Okrasy. Z nalewek największym wzięciem cieszyła się ta z pigwą. Z lokalnych świąt, festynów związanych z jedzeniem w powiecie mamy:„Dzień pieczonego Ziemniaka”, „Dzień Pieroga”.

Rozmówczyni wspomina również czasy dzieciństwa i to co wtedy się jadło na tych terenach, w tym i w jej rodzinnym domu. Było zdecydowanie skromniej niż dzisiaj, ale również smacznie.

W dawnych czasach, w moim domu rodzinnym były pierogi non stop, różnego rodzaju. Była to podstawa naszej kuchni. Podstawowym farszem do pierogów były ziemniaki, twaróg, pieprz, sól i cebula. Kapusta do tego musiała być gotowana, okraszona, a na wierzchu dawaliśmy twaróg. Mięso do pierogów było surowe (inaczej byłby pieróg oszukany). Pierogi powinny być bez jajek, bo wtedy są twarde. Z bardziej jeszcze oryginalnych farszy to mieliśmy kaszę gryczaną z twarogiem. Ponadto oprócz pierogów jedliśmy gołąbki, ale nie z mięsa, tylko gołąbki ziemniaczane. Kapustę z fasolą i barszcz z ziemniakami okraszonymi.

Następnie otrzymałam też przepis na warmińskie danie, kiedyś często goszczące na stołach na tym terenie, czyli na prażuchę.

Ziemniaki gotujemy, wody z tych ziemniaków nie odcedzamy i do tego dodajemy mąki. Miesza się to wszystko, żeby taka pulpa się zrobiła i do tego dodajemy skwarki. Można podać z mlekiem lub z kompotem. Bardzo dobre to jest, a kiedyś był to rarytas.

Z charakterystycznych zup do dzisiaj na tym terenie gotuje się czarninę. Można ją ugotować zarówno na krwi kaczej, jak i na wieprzowej. Podaje się taką zupę z makaronem lub z ziemniakami. Ponadto z zup najczęściej gotowanych można wymienić: szczawiową, krupnik, ogórkową, buraczkową, grochową, jarzynową i różnego rodzaju zupy owocowe z makaronami.

Ciekawym tematem jest też tradycja wyrabiania na tym terenie trunków/ nalewek regionalnych. Tradycyjnie, jak i współcześnie, wyrabia się je z wiśni, czarnego bzu, jabłek i dzikiej róży.

Wspomniana wcześniej nalewka z pigwy była hitem nie tylko na miejscowych dożynkach. Pani Zofia zajęła dzięki niej pierwsze miejsce w kategorii trunków regionalnych, również u Karola Okrasy.

Znana jest też na terenie Wolnicy i okolic tradycja wyrabiania mieszanek lekarskich. Robi się syropy z mniszka lekarskiego, z młodych pędów sosny. Ta mikstura jest bardzo dobra na kaszel pod warunkiem, że pędy sosny jakie do niej użyjemy są faktycznie świeże. Ponadto bardzo dobrze na wykwity skórne działa wosk pszczeli ze spirytusem.

Dla pełniejszego obrazu sytuacji jak tradycja kulinarna wyglądała wcześniej, a jak obecnie, a przede wszystkim jak nowi osadnicy wpłynęli na kulinarne oblicze tej ziemi, warto jeszcze sięgnąć do słów 89-letniej mieszkanki Wolnicy - Kolonii Pani Genowefy. Przybyła ona na te tereny z południowo-wschodniej Polski w roku 1947.

Rozmówczyni wspomina potrawy, które jadło się na co dzień, jak i od święta, w tym wspomina o tym jak skromne było pożywienie na weselach.

 Na wigilii pierwszą potrawą był śledź z kartoflami. Z ryb mamy głównie ze śledziem do czynienia. Działo się tak ze względów finansowych. Podawano też barszcz z kapusty kiszonej z grzybami zahartowanymi słodką śmietanką. Na święta, ale też i w zwykłe dni, podawano gołąbki z kaszą gryczaną.  Jedliśmy też fasolę piękny Jaś gotowaną ze śliwkami z kompotu.

Pani Genowefa wspomina też swojskie wędzenie mięsa w jej rodzinie i związane z tym przygotowywanie tradycyjnego żurku na Wielkanoc, który obok jajek był na ich stole najważniejszą potrawą tego okresu.

My kiedyś wędziliśmy swoje mięso i z tego np. boczku na rosole gotowało się barszcz biały, czyli żurek. I do tego dochodzą jajka, połówki, ćwiartki i kiełbaskę swojską się kroi. Ten barszcz zabiela się śmietaną słodką.

Wspomniane jest również bardzo skromne menu weselne:

Przede wszystkim był twaróg, który smarowało się na chlebie. Były też pierogi. Z ciast uświadczyło się tylko bułkę drożdżową. I to naprawdę najczęściej było wszystko co stało na weselnym stole.

 Inna mieszkanka powiatu Pani Stanisława, mieszkanka Rogiedla, która przybyła na te tereny z Podlasia w wieku 11 lat, również przyznaje, że zarówno jadło, jak i obrzędowość świąteczna, były skromniejsze niż ma to miejsce obecnie:

Dawniej były bardzo chudziutkie święta, to teraz nawet nie przypominają tamtych świąt, tak było to skromne. Nie było takich ciast jak teraz. Była drożdżówka. Moja rodzina była na wyrobku u bogatego rolnika, to tam zarobili parę złotych, ale i tak było skromniutko. Była jakaś tam ryba, no śledź musiał być obowiązkowo. No i poza tym to niewiele. Bardzo ważny jednak był opłatek, był też zwyczaj, że dawało się go również zwierzętom gospodarskim.

U Pani Stanisławy spotkałam się znowu z opinią, że kiedyś - jak i współcześnie - bardzo ważną zupą jest czarnina. Dostałam też przepis jak na tych terenach się ją przygotowuje:

Ja ją gotuję z kaczki, całe lepsze mięsko obiorę i zrobię z tego potrawkę jakąś, a kosteczki wygotowuję na rosołek. Trzeba dodać wszystkie przyprawy,  a na samym końcu dużo pieprzu. No i oczywiście obowiązkowo wlewamy krew. Jak się zabije kaczkę, to trzeba do słoiczka, w którym krew się przechowuje, dodać octu, wtedy krew zsiądzie i będzie dobra do zupy. Oczywiście podaje się tę zupę z makaronem. Na naszych terenach obowiązkowo podaje się ją na festynie z okazji dnia św. Rocha.

W trakcie badań udało mi się też dotrzeć w samym Lidzbarku Warmińskim do miejscowej autochtonki Pani Rity, która jest niemieckiego pochodzenia. Było to o tyle cenne doświadczenie, że urodzona w 1939 r. rozmówczyni mogła mi przekazać cenną wiedzę jak było na warmińskich terenach przed przekształceniami tutejszej kultury w wyniku fuzji z kulturą nowych osadników.

W taki oto sposób Pani Rita wspomina święta i związane z nią kulinaria z dzieciństwa:

Nie było u nas Wigilii jako takiej, w rozumieniu polskim, że musi być określona liczba potraw i związana z nią symbolika. Jednak była tradycja by w cały ten dzień przestrzegać postu. Kolacja była bardzo skromna, składała się najczęściej z ryb, głównie z tych, które można było najłatwiej dostać, czyli ze śledzi. Te śledzie były głównie z olejem i z cebulką. Mój dziadek hodował kury, kaczki, gęsi i króliki. Potrafił też to wszystko przetworzyć. Jednak dopiero po Pasterce można było zjeść coś smacznego, co było przygotowane na same święta, głównie była to właśnie swojska kiełbasa. W czasach współczesnych obchodzę już za to bardziej Wigilię. Spodobała mi się tradycja. Gotuję pierogi z kapustą i grzybami, barszczyk z uszkami, śledzie pod różna postacią. Jednak my z córką najbardziej karpia preferujemy, jednak jest rzecz, która nas dziwi u mojego zięcia, którego rodzina przybyła z Wileńszczyzny. On najbardziej w te święta lubi jeść śledzia nie solonego w cieście. No i jak na każdym terenie, musi być sałatka jarzynowa.

Jeśli chodzi o Wielkanoc, dużym zaskoczeniem była informacja o tym, że tradycja chodzenia ze święconką w Wielką Sobotę nie była przed wojną znana na tych terenach. Zwyczaj ten przywędrował z osadnikami z innych części kraju i obecnie już na stałe wszedł do repertuaru świątecznych zachowań. Za to na stole wielkanocnym było już tradycyjnie polsko. Pojawiały się jajka barwione naturalnymi składnikami (najczęściej łupinami z cebuli), były babki drożdżowe, wędliny, szynka i przede wszystkim swojska kiełbasa.

W tym oto krótkim szkicu starałam się nakreślić główne cechy, jak i potrawy wchodzące w skład codziennej kuchni warmińskiej. Wiele rzeczy w niej się zmieniło. Na ten stan rzeczy wpłynęły nie tylko procesy ujednolicania pod względem krajowym tego, co znajduje się na naszych stołach. Przemożny wpływ na nasze menu mają też ogólne procesy globalizacyjne. Eksperymentując w kuchni, szukamy nie tylko rodzimych rozwiązań, ale inspirujemy się też popularnymi na całym świecie kulinariami. W dużej mierze materiał z badań nie odzwierciedlił tego, co było podawane w latach 60. XX w. m.in. przez Annę Szyfer w jej wybitnej pracy etnologicznej „Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków. . Zarówno jeżeli chodzi o dania codzienne, jak i o znajomość obrzędowej brei i wypiekanie nowolatka nie było wiele osób, które by do to kultywowały. 

Reasumując, mając jednak na względzie to, że są jeszcze ludzie, którzy pamiętają stare zwyczaje i przepisy, a także część młodego pokolenia zarówno w organizacjach formalnych, jak i nieformalnych, chce kontynuować tradycje tych terenów, należy mieć nadzieję, że tradycyjna kultura Warmii, jak i związane z nią kulinaria przetrwają.

 

Bibliografia:
Literatura przedmiotu:
Europa Regionów, pod red. A. Gołoś, M. Kosińska - Metryka, Toruń 2011
Odkrywanie Pomorza, pod red. A. Kwaśniewskiej, Gdańsk 2016
A. Szyfer, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków, Olsztyn 1975
Czasopisma:
Mazowsze Studia Regionalne, t. 12, Warszawa 2013
Źródła internetowe:
Witryna internetowa Narodowego Instytut Dziedzictwa niematerialne.nid.pl
Publikacja internetowa M. Majchera  Ocalić od zapomnienia. Niematerialne dziedzictwo kulturowe - dziś, jutro, pojutrze… Priorytety samorządu w zakresie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego mieszkańców Warmii i Mazur - wdrażanie konwencji UNESCO w regionie

NOTKA O AUTORCE

KRÓL Judyta (ur. 7.04.1987 r. w Gdańsku). Magister kulturoznawstwa i pedagogiki społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Obecnie robi doktorat z zakresu kulturoznawstwa na UG. W swojej pracy badawczej zajmuje się kwestią obrzędowości dorocznej i prywatnej w regionie Kociewia. Zaangażowana w pomorski ruch regionalny, pełni funkcję sekretarza Trójmiejskiego Klubu Kociewiaków.

 

Projekt "Warmio, quo vadis?" dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Partnerami projektu są: Narodowy Instytut Dziedzictwa w Warszawie, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Olsztynie wraz z delegaturą w Elblągu, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu, Muzeum Budownictwa Ludowego. Park Etnograficzny w Olsztynku, Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, Stowarzyszenie JANTAR z Elbląga, Portal kulturaludowa.pl, Polskie ​Radio Olsztyn, Dziennik Elbląski, Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl, portal Kulturalny Warmii i Mazur eŚwiatowid.pl, portal eKulturalni.

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 11088
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 6185484

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.