Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 10.01.2014 15:02 Kategoria:Książka Prasa Autor:Edyta Bugowska Placówka:Brak
Ziemia z Czarnobyla

Kochana, dla niektórych grzechem jest rodzić dzieci. Grzechem jest kochać… Jaką szansę na małżeństwo mają kobiety, które pochodzą z Czarnobyla i okolic? Jeśli powiedzą skąd są - niewielkie. Tragedia, którą my wspominamy już jak historię, która jest jedynie datą, dla tysięcy ludzi wciąż jest ich życiem, wciąż decyduje o tym, jak egzystują, wciąż ich określa… 

Dla niewielkiej Białorusi (10 milionów obywateli) okazała się narodowym nieszczęściem, chociaż sami Białorusini nie posiadają ani jednej elektrowni atomowej. Kraj ma, jak dawniej, charakter rolniczy i ludność przeważnie wiejską. Podczas Wielkiej Wojny Narodowej hitlerowcy zniszczyli tu 619 wsi i wymordowali ich mieszkańców. Po Czarnobylu kraj stracił 485 wsi i osiedli, 70 z nich już na zawsze zniknęło pod ziemią. Podczas wojny zginął co czwarty Białorusin, dziś co piąty mieszka na terenie skażonym. Daje to liczbę 2,1 miliona ludzi, z czego 700 tysięcy stanowią dzieci.

Książkę Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości Swietłana Aleksijewicz pisała 19 lat. Przez ten czas zbierała wypowiedzi, fragmenty artykułów i myśli żeby tę książkę złożyć, a temat w pełni ogarnąć. To jej kolejna opowieść, która tak naprawdę składa się z głosów tych, którzy byli najbliżej tragedii. Ona pozwala im mówić, a oni otwierali przed nią duszę. Jedni mówili dużo, inni niewiele, ale każdy głos jest ważny.

Zaczyna się od wspomnień żony strażaka, który gasił reaktor. Już w połowie, przez łzy, ledwie mogłam czytać dalej. Ci ludzie, z pierwszej linii frontu, pierwsi też umierali, zaraz po akcji, w szpitalach w Moskwie, w których opiekować nimi musieli się żołnierze, bo byli tak napromieniowani, że personel szpitala bał się do nich podchodzić. A później byli chowani, nie w rodzinnych stronach, ale na specjalnym cmentarzu w Moskwie, w cynkowych trumnach, pod betonowymi płytami. Ciała były radioaktywne.  A ich rodziny i ci, którzy opuścili elektrownię, zamieszkali w Kijowie, w jednym domu. Śmierć jest tam na porządku dziennym, co jakiś czas ktoś umiera, szybko, jeszcze przed chwilą żył, a już go nie ma. A oni się z tym pogodzili…

Autorka doskonale pokazuje Człowieka Radzieckiego. To właśnie Człowiek Radziecki jest w stanie pogodzić się z tą sytuacją, ma pretensje, ale nie protestuje, żyje z brzemieniem, bo Czarnobyl dał mu szansę na bohaterstwo, na bycie częścią wspólnoty, na poświęcenie, na zaistnienie. A co później?

Byliśmy żołnierzami na wojnie, byliśmy potrzebni. Zapomnieliśmy o tym, co złe, a to nam zostało. To, że bez nas nie mogli się obejść… Że nas wykorzystali… Nasz system, w sumie wojenny, w sytuacjach nadzwyczajnych działa doskonale. Wreszcie człowiek jest tam wolny i niezbędny! Wolność! W takich chwilach Rosjanin pokazuje, jaki jest wielki! Wyjątkowy! Nigdy nie będziemy Holendrami czy Niemcami. I nie będzie u nas ani porządnego asfaltu, ani zadbanych trawników. Ale bohaterowie zawsze się znajdą!

Ta retoryka nie dziwi, bo przecież w części krajów byłego ZSRR wciąż bardzo żywa jest legenda Wielkiej Wojny Ojczyźnianej , a bohaterowie książki sami przyznają: Nasze Czarnobylskie pomniki podobne są do tych z Wojny.

Swietłana Aleksijewicz zebrała w tej książce relacje wielu - zwykłych mieszkańców, żołnierzy, pilotów, fotografów i filmowców, likwidatorów, naukowców, przedstawicieli partii, nauczycieli dzieci z zakażonej strefy, samych dzieci, żyjących z niezwykłą świadomością tego, że w każdej chwili mogą umrzeć, a nawet myśliwych, którzy w strefie musieli zabijać setki pozostałych na skażonych terenach zwierząt domowych, a później zakopywać je w wielkich zbiorowych mogiłach.

Zresztą zakopywano całe wsie, całe domy, zdejmowane wierzchnią warstwę ziemi i ją zakopywano, a później okazywało się, że skażone domy rozbierano, a materiały budowlane sprzedawano w odległych miastach Ukrainy na letnie dacze.

Z tej książki wyłania się zbiorowe szaleństwo – władz, mieszkańców, którzy pragną wracać na skażone tereny, naukowców, lekarzy, zwykłych złodziei i szabrowników, a - co boli jeszcze bardziej - to coraz częstsza dziś ekstremalna turystyka. Po co jechać na Kanary, skoro można do Czarnobyla? Przecież to bezpieczne wycieczki… Zanim w czyjejś głowie powstanie taka myśl, warto przeczytać książkę Swietłany Alieksijewicz. 

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 10672
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 4981638

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.