Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 28.07.2013 00:07 Kategoria:Esej i Felieton Autor:Edyta Bugowska Placówka:Brak
Pan wyobraźni

Powiadali, że pojawił się wprost z nocy jadąc na wielkim jak smok koniu, z jastrzębiem siedzącym na ramieniu i wilkiem biegnącym obok. Mówili różne bzdury. Prawda jest taka, że wypluły go gwiazdy. Vuko Drakkainen – Wiedźmin XXI wieku?

Ile razy w powieści fantastycznej trzeba zabić bohatera żeby naprawdę umarł? Często zastanawia mnie czy autorzy powieści z tego gatunku wyznaczają sobie jakieś normy, czy mówią sobie np. do trzech razy sztuka? Czy porządny, męski bohater w powieści fantastycznej czy nawet akcji musi co chwila znajdować się na skraju przepaści, kiedy od śmierci dzieli go tylko ułamek sekundy? Takie oto pytania zaprzątały mnie w momencie porządkowania odczuć dotyczących tetralogii Pan Lodowego Ogrodu. Czwartego i ostatniego tomu doczekaliśmy się w końcu pod koniec ubiegłego roku – przyjemność przeczytania go odkładałam długo – czekając na zwrot poprzednich części cyklu. Po siedmiu latach trzeba było odświeżyć sobie wszystkie wątki. Już od początku – od wydania pierwszego tomu w 2005 roku – wiadomo było, że jest to coś smakowitego. Do kupienia tej książki skusiło mnie nazwisko Grzędowicza, ale zaczęło się rozczarowaniem – rzecz dzieje się w kosmosie, na innej planecie – będzie technika, ufoludki itd., a s-f nie lubię. Koncepcja autora okazała się jednak odmienna. Całe szczęście.

Jarosław Grzędowicz to wieloletni redaktor Fenixa – czasopisma literackiego dotyczącego fantastyki, przed Panem Lodowego Ogrodu pisał opowiadania, zebrane w tom: Księga jesiennych demonów i zamieszczane w antologiach fantastycznych. Jest mężem Mai Lidii Kossakowskiej – dobrze znanej wszystkim fanom polskiej fantastyki. Rzeczywistość musi inspirować, ponieważ fantastyka to sposób mówienia o realnym świecie za pomocą nierealnego. Fantastyka jest rodzajem metafory. Dzięki niej możemy mówić o człowieku, o człowieczeństwie, o tym, co przyniesie przyszłość, o istocie pewnych zjawisk – tak o Panu Lodowego Ogrodu mówił w wywiadzie dla radiowej Czwórki, która objęła patronatem ostatni tom powieści. 

Powieść jest rozbudowana, wielowątkowa, a wszystkie te wątki prowadzą ostatecznie do jednego rozstrzygnięcia. Pojawia się w niej wielu, bardzo różnych bohaterów, ale nie ma wątpliwości, że postacią wiodącą jest Vuko Drakkainen – od niego powieść się zaczyna i na nim się kończy. To Vuko jest bohaterem, Nocnym Wędrowcem, który ma uratować obcą planetę. Trafia ze świata przyszłości, do świata, który zatrzymał się na etapie średniowiecza.  Za pomocą najnowszej technologii ma wydostać badaczy, którzy kilka lat wcześniej zostali tam wysłani z misją poznania obcej planety. Okazuje się, że na miejscu nic nie jest takie, jakie na początku się wydawało, a Vuko zamiast ocalenia ziemskich badaczy, musi ratować obcy świat przed dwójką szalonych uczonych.  

Książka wciąga, Grzędowicz, oprócz stworzenia pełnego obrazu obcej planety – geografii, fauny i flory, systemów politycznych i społecznych czy języków, dawkuje nam również opis przyszłości na ziemi – trzeba przyznać, że bardzo ciekawy. Ciepło o powieści wypowiadają się inne osobistości świata fantastyki - Jacek Dukaj, Rafał Ziemkiewicz, Andrzej Pilipiuk i Jakub Ćwiek, który stwierdził, że końcówka XX wieku należała do Wiedźmina, a początek XXI należy do Vuka. I tom Pana Lodowego Ogrodu w 2006 roku otrzymał nagrodę im. Janusza A. Zajdla w obydwu kategoriach, w których jest przyznawana. Był to pierwszy w historii przypadek przyznania tej nagrody jednemu twórcy w obu kategoriach jednocześnie. Wcześniej, w tym samym roku, został laureatem przyznawanej przez Śląski Klub Fantastyki nagrody Śląkfa oraz nagrody literackiej Sfinks, w kategorii Polska Powieść Roku. Również redakcja Fahrenheita przyznała autorowi swoją nagrodę w kategorii Dzieło Roku 2005 za wymienioną powieść.

Urzekły mniej w niej dwie rzeczy – ciągła fascynacja mężczyzn Piotrusiem Panem – czyli Cyfral zmieniający się w Dzwoneczka i opowieść o sprawowaniu władzy. Wspomnienia tohimona klanu Żurawi o nauce, którą odbierał na wyspie pełnej specjalnie szkolonych fretek, które zarządzane były przez trzech pretendentów do Tygrysiego Tronu. I o ile przygody Vuko gdzieś w pamięci wymieszają mi się z przygodami innych bohaterów z fantastycznego panteonu, o tyle ta opowieść ze mną zostanie. A o tym, czy Vuko Drakkainen jest godnym następcą Wiedźmina każdy musi zdecydować sam, chociaż nie wydaje mi się żeby było to ostatnie słowo i Sapkowskiego, i Grzędowicza.

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 10706
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 5044104

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.