Wędrówki kresowe. Supraśl.
Z Białegostoku jedziemy do Supraśla. To raptem 10km. Ta odległość czyni Supraśl, satelitą stolicy Podlasia. Tutaj zapewne się śpi, w Białymstoku pracuje.
Supraśl to urocze miasteczko o 500 - letniej historii położone na Wysoczyźnie Białostockiej w Puszczy Knyszyńskiej nad rzeką Supraśl. Historia miasta związana jest z klasztorem założonym przez mnichów prawosławnych - Bazylianów sprowadzonych z Kijowa przez Aleksandra Chodkiewicza. Mnisi wybudowali tu cerkiew obronną a potem z czasem rozwinęła się osada przyklasztorna. I tak powstało miasto. Dzisiaj Supraśl ma ok. 5 tysięcy mieszkańców. To niesamowity zakątek Podlasia, najważniejszy ośrodek turystyczny w regionie. To kraina o barwnej tradycji, ciekawej kulturze i osobliwej przyrodzie. Klimat, przyroda, Puszcza Knyszyńska, urozmaicony krajobraz, pagórki lesiste, doliny niewielkich rzek tworzą niesamowitą scenerię.
Szukanie noclegu zajęło nam trochę czasu, ale udało się. Zdecydowaliśmy się na nocleg w Powiatowym Ośrodku Sportu i Rekreacji „Bukowisko” w pobliżu Muzeum Ikon. Cena przyzwoita, standard pokoju również. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że w tym regionie, przed sezonem, przy tak brzydkiej pogodzie ceny są na poziomie cen w nadmorskich kurortach. No tak, może dlatego, że Supraśl jest od 2002 roku uzdrowiskiem i każdy chce zarobić. Status uzdrowiska, miasto otrzymało ze względu na walory ekologiczne miasta, czystość powietrza, mikroklimat oraz znajdujące się w pobliżu Supraśla bogate złoża borowin. Leczy się tu schorzenia reumatyczne i choroby dróg oddechowych.
Pogoda w miarę się wyklarowała. Nie pada. Postanawiamy przed spaniem pospacerować po mieście i zorientować się w topografii miasta.
Spacer zaczynamy od Zespołu Klasztornego. Dostojne mury obronnej cerkwi p.w. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny widać już z daleka. Wchodzimy przez barokową bramę – dzwonnicę na klasztorny dziedziniec. Na środku rozległego prostokątnego dziedzińca stoi odnowiona, renesansowa cerkiew obronna Zwiastowania NMP. Cały kompleks zamyka się w formie prostokąta. Wkoło dziedzińca barokowe zabudowania dawnego klasztoru, cerkiew Jana Teologa z Supraską Ikoną Matki Boże i Pałac Archimandrytów(prawosławnych opatów) z Muzeum Ikon.
Klasztor w Supraślu jest jedną z najcenniejszych atrakcji turystycznych Podlasia. Rocznie odwiedza go nawet sto tysięcy osób. Zniszczony podczas II wojny światowej dzisiaj dzięki m.in. środkom unijnym odzyskuje blask.
Opuszczamy zespół klasztorny i ulicą Konarskiego dochodzimy do Pałacu BUCHHOLTZA . Dawny pałac fabrykanta z Supraśla, prezentuje się okazale. Dzisiaj jest tu znane Liceum Plastyczne. Pełni ono ważną rolę w życiu kulturalnym miasta. Miasto zresztą upodobali sobie artyści, plastycy, muzycy z całej Polski. Co roku w mieście odbywają się spotkania artystyczne pod nazwą Uroczysko. Na siedem dni miasteczko zamienia się w centrum nauki, kultury i sztuki.
Filmowcy również docenili uroki tego miasta. Kręcono tu takie filmy jak: U Pana Boga za piecem, U Pana Boga w ogródku, U Pana Boga za miedzą czy też Blondynka.
To nie bywałe, że w tak małym miasteczku jest liceum plastyczne, kilka galerii, w tym najsłynniejsza – Wołkowa, Wierszalin, Dom Ludowy z Alkierzem, Centrum Kultury i Rekreacji, chóry, teatry.
Supraśl to rozpoznawalna w świecie prowincja kultury – w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Wałęsamy się po uliczkach Supraśla. Oglądamy dom po domu. Drewniana, parterowa zabudowa wzorowana przez dziesięciolecia na dawnych domach tkaczy z lat 30 – 40 XIX w., tworzy do dziś niepowtarzalny klimat przemysłowego miasteczka.
Zaglądamy do miejscowych lokali gastronomicznych. Dłużej pozostajemy w restauracji klubowej „Alkierz”. Dowiadujemy się, że tutaj w ciągu dnia można skosztować doskonałej kuchni kresowej, a wieczorem restauracja zmienia się w klub muzyczny , a w weekendy pełni rolę kawiarni teatralnej „Wierszalina”. Teatr Wierszalina to m.in. trzykrotny laureat Festiwalu Teatralnego w Edynburgu. Nazwa pochodzi od prawosławnej wspólnoty religijnej skupionej wokół proroka Eliasza. Twórcy teatru nawiązują do mitów, wierzeń tradycji i folkloru, przetwarzając je w nowatorski teatr.
Zaglądamy do menu, a tam same pyszności - Barszcz Białoruski, Placki (różne odmiany), Czebureki Połtawskie, Żeberka Kresowe. Degustację odkładamy na jutro.
Wychodzimy z Alkierza z mnóstwem informacji o Supraślu i jego mieszkańcach. Cudownie, że nie niszczy się tutaj przeszłości, a wręcz odwrotnie staje się ona platformą rozwoju miasta.
Jest ciemno, czas wracać do hotelu.
Niedziela 9.07. Dzisiaj mamy zaplanowane zwiedzanie Muzeum Ikon i pożegnalny spacer uliczkami Supraśla.
Muzeum Ikon w Supraślu jest oddziałem Muzeum Podlaskiego. W zbiorach jest ok. 300 ikon, przedmioty sakralne i unikatowe freski. Dużą część stanowią ikony zarekwirowane na granicy wschodniej i przekazane przez celników do muzeum. Atrakcją muzeum są freski, właściwie fragmenty malowideł stworzone w XVI w. przez Nektarija Malar z Serbii, które przetrwały zawieruchę II wojny światowej.
W muzeum znajdują się m.in. ikony związane z Chrystusem, Matką Boską, z 12 najważniejszymi świętami cerkiewnymi i ikony świętych. Najstarsze pochodzą z XVIII wieku. W czasie zwiedzania można obejrzeć film o pisaniu ikon, o historii supraskiego klasztoru oraz o cerkwiach na Podlasiu. Oddzielnie prezentowane są unikalne, XVI-wieczne supraskie freski.
Na dzień dzisiejszy jest 9 sal do zwiedzania. Dekoracja nawiązująca m.in. do wnętrza cerkwi, towarzysząca zwiedzaniu muzyka cerkiewna i oprawa świetlna, wprowadza oglądających w kontemplacyjny nastrój i pomaga w zrozumieniu roli ikony w prawosławiu.
Po zwiedzeniu muzeum ruszamy w dalszą podróż i obiecujemy sobie, że wrócimy tu na pewno jeszcze raz , na dłużej. To cudownie, że jeszcze są takie miejsca na mapie Polski, gdzie wydaje się, że zatrzymał się czas.
Wyjeżdżając z Supraśla, zatrzymujemy się na Cmentarzu Prawosławnym w Podsupraślu . Wchodzimy przez bramę na teren cmentarza. Na wzgórzu w centrum cmentarza stoi zabytkowa cerkiew p.w. św. Jerzego Męczennika z 1901 roku.
Może dlatego, że nigdy nie byliśmy na cmentarzu prawosławnym i nie znamy miejscowych realiów zaintrygowały nas przede wszystkim napisy na tablicach nagrobnych. Napisy w języku polskim sądzę, że są w mniejszości, większość to napisy w języku cerkiewnosłowiańskim, rosyjskim, białoruskim lub ukraińskim. Są też groby gdzie na jednym grobie jeden zmarły ma tablicę nagrobną po polsku, drugi zmarły po rosyjsku.
Sądzę, że jest to specyfika tych przygranicznych terenów.
Po powrocie z wycieczki po Podlasiu przeszukałam Internet i wszystko w sprawie napisów się wyjaśniło. To kapłani prawosławni namawiają wiernych, wręcz nakłaniają, aby na tablicach nagrobnych napisy były w języku słowiańskim cerkiewnosłowiańskim, rosyjskim, białoruskim lub ukraińskim.
Archimandryta supraskiej ławry o. Gabriel używa do tego argumentów:
„Tylko wtedy będziemy mogli spokojnie odejść z doczesnego życia, gdy naszą tradycję przekażemy swoim dzieciom i wnukom.”
„Starajcie się pozostawić po sobie dobrą pamiątkę, wy też odpowiadacie za historię tej ziemi.”
„Wnukowie nie zrozumieją napisu na tablicy – powiecie.
To niech się uczą swoich korzeni. Wszak bez pamięci i kultury nie ma narodu.”
Szczegóły poniżej. Koniecznie trzeba przeczytać aby zrozumieć przygranicze.
Artykuł Anny Radziukiewicz „Bez pamięci nie ma narodu” Przegląd prawosławny
Jedziemy dalej. Naszą podróż po Kresach trwa. Kierunek Krynki – Kruszyniany – Białowieża.