Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 12.12.2011 03:34 Miasto:Warszawa Kategoria:Film / Media Autor:Agnieszka Jarzębska Placówka:Brak
Dobry scenariusz potrzebny od zaraz (relacja)
W programie Script Forum była m.in. interesująca analiza scenariusza filmu Davida Lyncha Mulholland Drive metodą Franka Daniela...
W programie Script Forum była m.in. interesująca analiza scenariusza filmu Davida Lyncha Mulholland Drive metodą Franka Daniela...

W Polsce brakuje scenarzystów i dobrych scenariuszy dla filmu i telewizji. Receptą mogą być specjalne studia, warsztaty i konferencje, na których doświadczeni praktycy podzielą się swoją wiedzą i gdzie można porozmawiać o problemach. W ubiegłym tygodniu w Warszawie odbyła się ważna dla tego środowiska impreza: Script Forum, połączone z IV Forum Scenarzystów Polskich.

Na Script Forum spotykają się scenarzyści filmowi i telewizyjni, pisarze, producenci, reżyserzy, aktorzy i osoby, które chcą tworzyć scenariusze.

W programie tegorocznej edycji były wykłady cenionych specjalistów z Polski i zagranicy, porady prawne, Giełda scenariuszowa, Indywidualne Konsultacje Scenariuszowe, a także np. prezentacje książek, które mogą być podstawą scenariuszy. Natomiast ostatniego dnia - w piątek, 9 grudnia, odbyło się IV Forum Scenarzystów Polskich.

Pierwszy dzień był poświęcony sztuce doradztwa scenariuszowego. Swoimi doświadczeniami podzielił się Martin Daniel - script doctor, który pracował przy projektach w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Zawód: script doctor

- Script doctor nie jest krytykiem. Ma pomóc autorowi w rozwiązaniu problemów, które powstają w czasie pracy nad scenariuszem, wesprzeć go i dać mu energię - wyjaśniał wykładowca. - Script doctor powinien umieć zbadać np. jakie są preferencje danego autora i jego blokady. Chodzi też o to, by ukierunkować autora, podpowiedzieć mu na czym ma się skupić, żeby proces tworzenia scenariusza nie stał w miejscu i sprawnie się toczył.

Martin Daniel przeprowadził interesującą analizę scenariusza filmu Davida Lyncha Mulholland Drive. Wykorzystał do tego metodę swego ojca - Franka Daniela, która polega na badaniu kolejnych sekwencji obrazu tak, jakby były one krótkimi filmami. Dzięki temu można prześledzić strukturę filmu, świat, który on buduje, motywacje postaci, ale też dowiedzieć się dlaczego dany pomysł na scenariusz i co za tym idzie - pomysł na cały film "działa" lub "nie działa", czy i gdzie są "pęknięcia" sprawiające, że dzieło jest lub nie jest udane.

W Polsce sporo filmów "wychodzi na świat niedopieczonych", bo scenariusze, choć mają potencjał, są za mało dopracowane i zbyt szybko trafiają do produkcji - to jedna z refleksji z debaty Recepty na polski development, która także odbyła się pierwszego dnia Script Forum. Rozmawiali o tym: Paweł Mossakowski (pisarz, scenarzysta, producent, aktor), Andrzej Mellin (wykładowca łódzkiej "filmówki", reżyser, aktor), Martin Daniel i Jan Dowjat (reżyser, scenarzysta, absolwent New York University Film School, jeden z pomysłodawców i współorganizator Script Forum).

Film zaczyna się w głowie

Jak można było usłyszeć, w naszym kraju producenci wciąż zbyt rzadko zatrudniają script doctorów, bo uważają to za zbędny wydatek. Tymczasem praca takiego doradcy opłaca się, bo dobrze przygotowany i przemyślany scenariusz przekłada się na ilość dni zdjęciowych i całkowity koszt produkcji filmu.

Problemem jest też np. mentalność producentów i to, że często mają oni nikłe "wyczucie literackie" - posiadają doświadczenie w organizowaniu procesu produkcji filmu, jednak brak kultury literackiej utrudnia im porozumienie ze scenarzystami czy reżyserami (a w konsekwencji również z widzami - red.).

Drugi dzień forum dotyczył strategii developmentu (ang. "rozwoju") scenariuszy filmowych.  Zwykle development kojarzy się z pierwszym, wstępnym okresem pracy nad filmem, który ma miejsce przed rozpoczęciem zdjęć. Jednak tak naprawdę development rozpoczyna się dużo wcześniej, bo już wtedy, gdy projekt pojawia się w głowach ludzi, którzy chcą go zrealizować - mówiła Isabelle Fauvel z Francji.

Isabelle Fauvel, współproducentka wielu obrazów pokazywanych na festiwalu w Cannes, od 1993 roku ma własną agencję konsultingową Intitiative Film, która zajmuje się developmentem i nawiązuje współpracę między branżą filmową a literacką. Ta działalność stanowi wzór dla filmowców z wielu krajów, dlatego Isabelle Fauvel prowadzi szkolenia na całym świecie; pracuje również dla International Film lab i Torino Film Lab.

Ludzie i talenty

- Okres developmentu to najlepszy czas na komunikację i wszelkie ustalenia między wszystkimi osobami, które będą realizowały film. Im lepsza będzie komunikacja, im więcej spraw zostanie na tym etapie ustalonych, doprecyzowanych i wyjaśnionych, tym lepsza będzie współpraca na planie zdjęciowym i na dalszych etapach - Isabelle Fauvel podkreśliła, że zamiast mówić o "developmencie projektu", należy raczej mówić o "developmencie talentów". W tworzeniu filmu chodzi bowiem raczej, a może przede wszystkim o to, aby spotkali się tacy ludzie, którzy mają podobną wrażliwość i wizję artystyczną oraz o to, żeby dany zespół ludzi - talentów był w stanie tę wizję zrealizować.

Marilyn Milgrom, angielska aktorka, producentka i reżyserka, doświadczona konsultantka scenariuszy, autorka i realizatorka programów szkoleniowych, przez ostatnie 4 lata była szefową developmentu w nowozelandzkiej Film Commission (odpowiednik Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej - red.). Obecnie wykłada w Central Film School w Londynie. W Warszawie opowiadała jak ważny jest odpowiedni sposób komunikowania się np. w sprawach scenariusza.

Sposób i język komunikacji powinien być dostosowany do potrzeb i oczekiwań osób, z którymi się rozmawia. Inaczej wygląda rozmowa z autorem scenariusza, a inaczej np. z producentem, który finansuje film. Należy także upewnić się, że każda ze stron zna swoją rolę, obowiązki i zadania w procesie produkcji filmu, wie, co, w jaki sposób i kiedy ma zrobić, jakie obowiązują terminy, a także podobnie rozumie idee filmu. Ważne jest też zachowanie równowagi między pracą a dobrą zabawą, pewien luz, dzięki któremu wszystkim dobrze - i twórczo - się pracuje.

Proces i zasady developmentu filmu fabularnego - od scenariusza do realizacji - Marilyn Milgrom przedstawiła na podstawie filmu Boy znanego nowozelandzkiego reżysera, scenarzysty i aktora Taiki Waititi.

(S)formatowani

Developmentowi scenariusza telewizyjnego był dedykowany trzeci dzień Script Forum. Grzegorz Łoszewski ma doświadczenie w adaptacji zagranicznych formatów telewizyjnych takich, jak Kasia i Tomek, Miodowe lata, Ojciec Mateusz i Camera cafe.

- O tym czy adaptacja jest udana, decyduje np. to, czy scenarzystom uda się odnaleźć w polskiej rzeczywistości taki świat i czy zbudować takie relacje między bohaterami, które będą kompatybilne ze światem stworzonym przez autorów pierwowzoru - uważa Grzegorz Łoszewski. - Ważne jest również znalezienie i zdefiniowanie tego, co tworzy zasadniczą relację między bohaterami. Kiedy zrozumieliśmy te relacje, tak naprawdę mogliśmy pisać bez końca, bo wiedzieliśmy "czym napinać story".

Dobrze jest jeśli praca nad scenariuszem odbywa się zespołowo, a każdy z członków grupy ma inną wrażliwość, poczucie humoru i na co innego kładzie nacisk. O sukcesie adaptacji decyduje oglądalność, jednak nie tyle liczba widzów, co target - czyli dotarcie z formatem do grupy docelowej.

- Prawdziwy sukces scenarzysty jest wtedy, gdy format kończy się, a my dostajemy zamówienie na oryginalne odcinki i one mają jeszcze więcej widzów, a właściciel formatu próbuje sprzedawać te odcinki jako oryginalne lub ubiega się o nagrody dla takiej produkcji. Tak było np. w przypadku Kasi i Tomka - wskazał Grzegorz Łoszewski.

Jednym z pierwszych formatów w polskiej telewizji były Miodowe lata.

Diamenty i cyrkonie

- Format powstał w USA, w latach 50. XX wieku, zatem w zupełnie innej rzeczywistości, niż Polska z końca lat 90.. Osią akcji jest to, co dzieje się między głównymi bohaterami - dwójką przyjaciół (żonatymi mężczyznami po trzydziestce; w polskiej wersji byli to mieszkający na warszawskiej Woli - motorniczy tramwaju Karol Krawczyk (Cezary Żak) i pracujący w miejskim przedsiębiorstwie kanalizacji Tadeusz Norek (Artur Barciś) - red.). Odkryliśmy, że działa tutaj schemat znany z filmu Flip i Flap, relacja: grupy i chudy. To dramaturgiczny samograj. Kiedy zrozumieliśmy tę relację, mogliśmy zacząć pisać oryginalne odcinki The Honeymooners - Grzegorz Łoszewski przypomniał, że sitcom był nagrywany w Teatrze Żydowskim w Warszawie z udziałem publiczności. - Okazało się, że pewne ograniczenia formalne - mała ilość miejsc, w których toczą się wydarzenia czy trzyaktowa budowa każdego odcinka, nakładają rygor na scenarzystów, bo każdy odcinek był tak samo zbudowany. Ale odkryliśmy, że to nas nie ogranicza, a wręcz wyzwala naszą inwencję, wymusza skupienie się nad bohaterami i budowaniem sytuacji między nimi.

Scenarzysta podkreślił, że podstawową sprawą przy adaptowaniu formatów jest uczciwość wobec widza, szanowanie widowni.

- Autor oryginalnego scenariusza jednego z formatów, nad którym pracowałem, powiedział coś, z czym się zgadzam. Mówił: "choć bohaterowie serialu są prości, widz jest być może prosty, to trzeba tę pracę lubić". Rzemiosło scenarzysty nie polega na tym, że - jak jubiler - oprawia tylko 6-karatowe diamenty, ale na tym, że często, a może najczęściej, oprawia zwykłe cyrkonie. Niezależnie od tego, czy oprawiasz diamenty czy cyrkonie, zawsze musisz się starać, by cyrkonie miały tak samo dobrą oprawę jak diamenty. Niestety, czasem mam wrażenie, że w Polsce scenarzyści, autorzy adaptacji formatów, nie starają się, nie traktują poważnie swojej pracy - zauważył Grzegorz Łoszewski.

HBO szuka scenariuszy

Płatna telewizja HBO w ostatnim czasie zrealizowała swoją pierwszą polską produkcję. Głównym bohaterem serialu Bez tajemnic jest uznany psychoterapeuta Andrzej Wolski (w tej roli Jerzy Radziwiłowicz - red.), który odbywa spotkania z pięciorgiem pacjentów. O kulisach przedsięwzięcia mówił główny scenarzysta tego projektu Przemysław Nowakowski.

Pierwowzorem serii jest izraelski format Be'Tipul. Na jego podstawie powstał też amerykański In Treatment z Gabrielem Byrne'em. Polski scenariusz stworzyło kilku autorów.

- Nasze zadanie polegało m.in. na modyfikacji historii poszczególnych postaci, dostosowaniu ich do polskich realiów, np. w zakresie psychoterapii i jej warunków prawnych, w tym w zakresie aborcji. Ważny był etap dokumentacyjny - stworzenie bardzo precyzyjnych życiorysów postaci, co bardzo się przydało, bo one w różny sposób pojawiają się w dialogach kolejnych odcinków. Ważna była także praca nad strukturą całego serialu i poszczególnych historii oraz wewnętrznych rytmów tych historii. Wyglądało to trochę inaczej, niż w pierwowzorze, ponieważ "polskie" historie mają trochę inną dramaturgię i tło - wyjaśniał Przemysław Nowakowski.

Jest szansa, że HBO będzie realizować kolejne polskie produkcje.

- Jesteśmy zainteresowani różnego rodzaju scenariuszami filmów czy seriali. Czy wejdziemy w ich realizację i w jakim zakresie, to będzie zależało od konkretnych propozycji - poinformowała dyrektor do spraw produkcji oryginalnej HBO Polska Anna Skonieczna.

Czterdziestolatek... taki jak ja

Wielu uczestników Script Forum zapamięta na pewno spotkanie z cenionym reżyserem, scenarzystą, pisarzem i aktorem Jerzym Gruzą. Artysta ma poczucie humoru i ze swadą opowiadał o swoich projektach filmowych i ludziach, których spotkał.

- Serial Czterdziestolatek to bardzo osobisty zapis naszych spraw, to znaczy moich i Krzysztofa Teodora Toeplitza (autora scenariusza - red.), a inżynier Karwowski miał coś ze mnie i z Krzysztofa, był - jak my - trochę nieśmiały i mało bohaterski wobec kobiet. Mieliśmy wtedy po 40 lat i do obsady szukaliśmy aktorów 40-letnich. Niektórzy sprzeciwiali się np. temu, by Karwowskiego zagrał Andrzej Kopiczyński, bo za bardzo kojarzył się z rolą Mikołaja Kopernika (w 1972 roku wystąpił w polsko-niemieckim filmie i serialu biograficznym, przygotowanym z okazji 500. urodzin astronoma - red.), a jego żonę grała Anna Seniuk. Dobrze się jednak stało, że to właśnie oni wystąpili w Czterdziestolatku - ocenia Jerzy Gruza.- Myślę, że ponadczasowość tego serialu tkwi w tym, że jego bohaterowie nie są czysto realistyczni, a przerysowani. Chodziło nam o to, aby zilustrować świat, w którym wtedy wszyscy żyliśmy. Jest to serial autorski, osobisty, może dlatego tak dobrze się trzyma.

Trzeba nam scenarzystów

W ostatnich latach Jerzy Gruza napisał kilka książek. Są wśród nich wspomnienia, są i opowiadania, które - jak sugerował - mogłyby zostać adaptowane na scenariusze. Zapytany co sądzi o formatach telewizyjnych, odpowiedział:

- Myślę, że zabierają one rynek polskim autorom. Od początku byłem przeciwny formatom, także dlatego, że z tego powodu odrzucano moje scenariusze, ale na szczęście teraz w produkcjach opartych na formatach jest więcej "polskiej otoczki". Oczywiście trzeba również wykształcić polskich autorów scenariuszy. Myślę o tym, żeby zlikwidować telewizję - żartował artysta. - Skoro jest internet, to telewizja nie jest już potrzebna.... ale to nie jest tylko polski problem.

Ostatniego dnia, czyli w piątek, podczas IV Forum Scenarzystów Polskich, omawiano warunki pracy scenarzystów oraz standardy ich współpracy z producentami, nadawcami i reżyserami. Pretekstem do dyskusji były wydane przez brytyjską gildię scenarzystów broszury. Opisano w nich sytuację idealną, to, jak można i należy współpracować ze scenarzystami. Były także wykłady na temat praktyki zawodów: agenta scenarzysty oraz dramaturga filmowego i  standardów, zapotrzebowania rynku oraz etycznych aspektów pracy konsultanta scenariuszowego na podstawie działalności VeDRA - Stowarzyszenia Niemieckich Dramaturgów Telewizyjnych i Filmowych.

Wydarzenia Script Forum miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu - w kinie Kultura oraz na Skwerze Hoovera, a także w hotelu Sofitel Victoria.

Przedsięwzięcie zorganizowali: Stowarzyszenie Filmowców Polskich i Agencja Script Forum. Współorganizator - Media Desk Polska; dofinansowanie - Polski Instytut Sztuki Filmowej; partnerzy - Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych, Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych, Studio Munka, Szkoła Wajdy, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa Telewizyjna i Teatralna im. L.Schillera w Łodzi, Stowarzyszenie Film 1,2, Krakowska Szkoła Scenariuszowa.

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 10870
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 5413967

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.