Gazeta
Internet

Witaj,     |  Zaloguj
Nasza społeczność

Logowanie

Dołącz do eKulturalnych
Zapomniałem hasła
Przejdź do eKulturalni.pl
GDZIE JESTEŚ:  E-ŚWIATOWID    Aktualności

Data dodania: 23.12.2009 03:23 Kategoria:Etnografia Autor:Alicja Janiak, Edyta Jasiukiewicz Placówka:Brak
Tradycja. Najcenniejszy dar (czyli opis świątecznych obyczajów)
Choinka na starówce w litewskiej Kłajpedzie. Wielu mieszkańców Warmii i Mazur ma korzenie na dawnych Kresach Wschodnich. W wielu rodzinach widać to w sposobie obchodzenia świąt
Choinka na starówce w litewskiej Kłajpedzie. Wielu mieszkańców Warmii i Mazur ma korzenie na dawnych Kresach Wschodnich. W wielu rodzinach widać to w sposobie obchodzenia świąt
Święta Bożego Narodzenia to czas, który określamy jako magiczny. Jest on przepojony rytuałami i obrzędami, z których wymowy często nie zdajemy sobie sprawy – dlaczego dzielimy się opłatkiem, skąd pochodzi tradycja pozostawiania pustego talerza dla niespodziewanego gościa? Bożonarodzeniowe zwyczaje często mają wielowiekowy rodowód, różny w zależności od regionów... O staropolskiej Wigilii, także tej obchodzonej na Warmii i Mazurach oraz w okolicach Elbląga piszą: etnolog Alicja Janiak oraz historyk i politolog Edyta Jasiukiewicz.

W polskiej tradycji ludowej cały okres Świąt Bożego Narodzenia był czasem niezwykłym. Boże Narodzenie, czyli Gody, Godne Święta to dzień zaślubin (godów) dnia i nocy, ciemności i światła. Jest to pierwszy dzień całego cyklu świątecznego, kiedy to rozpoczyna się astronomiczna zima oraz początek roku słonecznego, wegetacyjnego i obrzędowego. W tradycji pogańskiej obchodzono wówczas wielkie kultowe święta solarne, rolnicze i zaduszne. Relikty tych świąt, czyli elementów pogańskich, przetrwały głównie w ludowych zwyczajach i obrzędach. Do nich przeniknęły elementy folkloru innych narodów oraz te, przyniesione wraz z chrześcijaństwem.

Wigilia jest przede wszystkim świętem chrześcijańskim związanym z liturgią kościelną. Niektóre elementy typowo pogańskie zaczęto tłumaczyć religią chrześcijańską, np. symbol siana. Niegdyś symbolizowało ono przyszłoroczny urodzaj, dlatego stawiano snopy siana i zbóż w chatach chłopskich, ale i dworskich, kładziono siano pod obrus. Później kościół tłumaczył, że jest to pamiątka ubogiego narodzenia Jezusa w stajence.

Nie kłóć się i nie pożyczaj!

W Wigilię istniało wiele zakazów i nakazów: nie można było wszczynać kłótni, należało wybaczać sobie wszelkie przykrości i urazy. Powszechny był również zakaz pożyczania czegokolwiek, aby wszelkie dobra materialne nie opuszczały domu. W dzień wigilijny obowiązywał ścisły post, a po zachodzie słońca nie wolno było wykonywać żadnych ciężkich prac. Przez cały dzień wszyscy domownicy przystrajali izbę, zaś gospodyni przygotowywała wigilijną wieczerzę.

Wierzono, iż w Wigilię nawet dusze zmarłych opuszczają zaświaty i niewidzialne przebywają w domu wśród swoich najbliższych. Dlatego, aby nie zranić dusz nie wolno było szyć, prząść na kołowrotku, ciąć sieczki czy chlustać pomyjami. Z kultem, pamięcią o zmarłych wiąże się zwyczaj zapalania świeczek na choince czy na stole. Także pusty talerz, dziś zostawiany dla przybysza, stawiany był na stole dla zmarłych. Niektóre potrawy, szczególnie te z makiem, miodem i grzybami kojarzone były z pogańskim świętem dziadów obchodzonym ku czci zmarłych.

Świąteczny wystrój izby był niezwykle istotny nie tyle ze względów zdobniczych, ile z powodu symboliki poszczególnych jego elementów. Powszechnym zwyczajem było przynoszenie przez gospodarza snopów zboża (nazywanego królem, dziadem, kolędnikiem, babą) czy układanie grubej warstwy siana pod obrusem. Wszystkie te zabiegi miały wpływać na urodzaj, zapewniać dostatek i dobre plony. Słomą obwiązywano drzewka owocowe, by sprowadzić urodzaj. Słomiane dekoracje w postaci gwiazd i krzyży wieszano na ścianach. Z jednej strony wierzono, że słoma zapewnia urodzaj i symbolizuje płodność, z drugiej zaś uważano to za pamiątkę ubogiego narodzenia Jezusa, który został złożony na sianie w żłóbku.

Opłatek - tylko u nas

Łamanie się opłatkiem: Jest to wyłącznie polski obyczaj, który wiąże się najprawdopodobniej z rytuałami starochrześcijańskimi: święcone chleby spożywano podczas mszy świętej – komunii, natomiast tymi nie konsekrowanymi w okresie świąt Bożego Narodzenia wymieniały się wspólnoty religijne i rozdawano je wiernym, aby spożywali je ku chwale Jezusa.

Opłatkom przypisywano wiele niezwykłych właściwości, miały one bowiem zapewnić dostatek, a przede wszystkim obfitość chleba. Wierzono, że temu, kto się podzieli opłatkiem w Wigilię, przez cały rok nie zabraknie chleba i będzie mógł się nim dzielić z innymi.

W niektórych regionach Polski dzielono się opłatkiem posmarowanym miodem po to, by życie było słodkie i dostatnie. Wyrobem opłatków trudniły się klasztory i zakonnicy. Polski obrzęd dzielenia się opłatkiem przyjął się najpierw wśród szlachty około XVIII wieku, później wśród reszty społeczeństwa, z wyjątkiem części Pomorza, Warmii i Mazur, gdzie jeszcze w początkach XX wieku nie znano obyczaju łamania się opłatkiem.

Postnik, kutia, wilia... 

Najważniejszy moment wigilijnego dnia to uroczysta, rodzinna wieczerza postna nazywana postnikiem, pośnikiem, kutią, wilią, wigilią lub obiadem wigilijnym. Rozpoczynano ją w momencie, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda, jako pamiątka tej, która zaświeciła na niebie w noc narodzenia Chrystusa, prowadząc pasterzy do betlejemskiej stajenki. W niektórych domach podaje się dwanaście potraw, bo tyle jest miesięcy w roku, albo dlatego, że tylu było apostołów. Inni podają nieparzystą i jak największą ilość dań, gdyż im większa ich ilość, tym większy dostatek spłynie na dom w nadchodzącym roku.

Dawniej w chłopskich domach wszystkie posiłki przyrządzano wyłącznie z płodów ziemi – lasu, pola, czy wody. Był to jakoby hołd składany Ziemi. Należało skosztować wszystkich potraw, by nie zabrakło ich w przyszłym roku. Wieczerzę wigilijną spożywano w milczeniu i z powagą. Przy stole starano się  zasiadać według starszeństwa, aby śmierć nie zabierała przedwcześnie młodych i dzieci.  

Dzień Bożego Narodzenia upływał zazwyczaj w atmosferze spokoju i skupienia. Rano udawano się do kościoła. Potem odpoczywano, posilano się, spędzano czas na rozmowach i śpiewaniu kolęd. W tym dniu nie wolno było wykonywać żadnych prac, wszystko trzeba było przygotować wcześniej. Nie urządzano również wesel ani hucznych zabaw, poza najbliższą rodziną nie przyjmowano i nie składano żadnych wizyt.

Warto dodać, że w ludowej tradycji świętowanie Bożego Narodzenia trwało aż do Trzech Króli. Dwanaście dni i wieczorów, liczonych od 26 grudnia do 6 stycznia, nazywano świętymi lub szczodrymi wieczorami, dwunastnicą czy dwunastkiem.
    
Na Warmii i Mazurach

Podobnie jak w całej Polsce, na Warmii i Mazurach, Święta Bożego Narodzenia nazywane były godami lub godnimi świętami. W okresie adwentu na Warmii i Mazurach w domach wieszano wieniec adwentowy pleciony z choinki, zdobiony wstążkami i świeczkami. Wieniec był zawieszany w pokoju pod sufitem.

Kulminacyjnym punktem uroczystości adwentowych na Mazurach była jutrznia na gody, czyli nabożeństwo odprawiane w Wigilię –  widowisko typowo religijne, polegające na śpiewaniu pieśni z kancjonału przez dzieci.

Sama Wigilia, zarówno u Warmiaków jak i Mazurów, zawierała bardzo niewiele elementów kościelnych. Nawet na katolickiej Warmii w tym dniu nie przestrzegano postu. Potrawy podawane na wigilijnym stole często nie różniły się od powszednich. Wieczerzę podawano około godziny siedemnastej, zwykle była to pieczona gęś, gęsia kiełbasa, mięso, ciasto i słodycze, chleb razowy.

Do 1945 roku na Mazurach nieznany był zwyczaj łamania się opłatkiem, a świąteczne choinki zaczęto stawiać w domach dopiero około 1910 roku, gdzieniegdzie stawiano snop zboża w kącie izby lub wieszano gałęzie jeglijki. Prezenty przynosił Mikołaj, jednak w zależności od regionu nazywano go również nieco inaczej, np. Nikolus czy Pikolus.

Dusze zmarłych, czarownice, złe duchy

Cały okres od Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli był silnie naznaczony obchodzonymi dawniej w tym czasie świętami zmarłych. Stąd przekonanie, że w noc wigilijną chodzą dusze. W wielu wsiach zostawiano dla nich zapaloną świecę, jedzenie i palono w piecach. Nie sprzątano resztek kolacji, zostawiając dla zmarłych chleb, sól i mięso.

W tym czasie, oprócz dusz zmarłych, po świecie chodziły czarownice i złe duchy. By się diabeł nie kręcił, nie wolno było prząść, szyć, gotować grochu i kaszy czy rąbać drewna – bo w zasięgu odgłosów będą puste kłosy…

Dwanaście dni pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli miało określać pogodę, jaka będzie panować w każdym miesiącu nadchodzącego roku. Wtedy też na Warmii i Mazurach kwitło życie towarzyskie. Już od adwentu po wsiach zaczynali chodzić przebierańcy – maszkary, ubrani w maski kóz, baranów, niedźwiedzi lub chłopcy z gwiazdą.

W okresie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli przebierańcy zwani byli Rogalami. W niektórych wsiach chodzono z kozą, bocianem i babą z koszem na datki. W ostatni dzień roku urządzano psotowanie – zatykano kominy, przenoszono sprzęt gospodarski, malowano szyby.

W okolicach Elbląga (dawnych posiadłości miasta Elbląga)

Głównym wydarzeniem adwentowych przygotowań było pieczenie marcepanów – Kóningsberger Marzepan, które miały różne formy: świec, gwiazd, figur. Nie mogło również zabraknąć pierników - pieczono je w kształcie ryb, gwiazd, figur.

Jak w wielu miejscach Niemiec, również w Prusach Wschodnich (i w Elblągu) na Barbórkę – 4 grudnia ucinano gałązkę drzewa owocowego i krzewów ozdobnych. Jeśli komuś taka gałązka zakwitła do Bożego Narodzenia, mógł liczyć na zdrowie i szczęście.

Do Wigilii na terenie Warmii i Mazur oraz okolic Elbląga nie przywiązywano takiego znaczenia, jak w pozostałych częściach naszego kraju. Wieczerza nie była postna - charakterystyczną potrawą wigilijną była pieczona gęś. Podawano również kiełbasę z gęsi, groch. Nie dzielono się opłatkiem.

W okresie bożonarodzeniowym chodzono od domu do domu wraz z gałązkami jodłowymi udekorowanymi dzwoneczkami i figurkami, śpiewano pieśni nagradzane ciastem i wódką.

Na zdrowie - nowolatek 

Na Sylwestra przygotowywano ciasto z mąki i wody. Na Mazurach i Warmii – z mąki i piwa – bez soli, nosiło ono nazwę nowolatek. Na terenach posiadłości Elbląga pieczono z niego figurki w kształcie krzyży, swastyk, zwierząt (kur, kogutów). Rankiem Nowego Roku były one spożywane na pusty żołądek, co miało przynieść zdrowie i chronić od nieszczęść. Także zwierzęta były karmione nowolatkiem, aby chronić je od chorób.

6 stycznia – na Trzech Króli (oraz prawdopodobnie w całym okresie świątecznym w zależności od regionu) młodzieńcy – przebierańcy (tzw. gwiazdkowi śpiewacy) kolędowali w orszaku białego konia wraz ze swoją świtą, czyli niedźwiedziem, bocianem, babą. Na Warmii i Mazurach był to sługa z szemlem.

Kolędnicy czynili wiele hałasu i psot. Nosili również instrumenty, m.in. buczący garnek – wykonany z małej beczki, na którą naciągano skórę, a przez środek przeciągano ogon z końskiego włosia. Instrument ten wydawał charakterystyczny dźwięk – buczenie. Używano również diabelskich skrzypiec - własnoręcznie wykonanego instrumentu z trzonka miotły, z umocowaną blaszaną puszką, na którą naciągano skórę i dzwoneczki, co powodowało hałas.

Na przestrzeni lat pod wpływem wielu przemian społecznych, gospodarczych i kulturowych w tradycyjnej obrzędowości bożonarodzeniowej nastąpiły znaczne przeobrażenia. Wiele zwyczajów i obrzędów zanikło bezpowrotnie, inne straciły swoją funkcję i magiczny sens. Obecnie Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy najpełniej czujemy przywiązanie do rodzimej tradycji...

                                                                  ***

A oto kolęda nadesłana przez panią Teresę Wirkiewicz - śpiewa ją 95-letnia mama pani Teresy

 

Kolęda mojej Mamy


W tej kolędzie kto dziś będzie
każdy się ucieszy.
Kto ma zanieść jakieś dary,niechaj prędko spieszy.
    Dać dary tej miary,
    dla Pana małego,
    By nabyć po śmierci,
    zbawienia wiecznego.
Kuba stary przyniósł dary,
masła na talerzu.
Wojtek parę gołąbeczków,
takich jeszcze w pierzu.
Wziął Tomek gomółkę
i jajeczko gęsie,
a Bartek nie ma co zanieść,
dobre chęci niesie.
Wziął kozę na powróz,
prowadzi do Pana.
Śpiewa sobie podśpiewuje,
dana moja dana.
Koza się zbrykała,
powróz mu urwała.
Jak dzika zwierzyna,
do lasu bieżała.
Za kolędę dziękujemy,
zdrowia, szczęścia Wam życzymy.
Bądźcie zdrowi i weseli,
jako w niebie są anieli,
    bo już na nas czas.  (bis)
Jak z królami powrócimy,
to się (wina napijemy).

 

 



 

Podziel się:
Wszelkie prawa do tego tekstu są zastrzeżone. Publikowanie go w całości lub części wymaga zgody Wydawcy.

Kierownik Redakcji: Hanna Laska-Kleinszmidt

tel 55 611 20 69

Jeśli chcesz dodać swój komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się tutaj.
MENU

eŚWIATOWID W LICZBACH

 

Publikacji: 10831
Galerii: 307
Komentarzy: 1354

 


Liczba odwiedzin: 5295131

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Wydawca:

Centrum Spotkań Europejskich
"ŚWIATOWID"

pl. Jagiellończyka 1
82-300 Elbląg
tel.: 55 611 20 50
fax: 55 611 20 60

 

Redakcja:
redakcja@eswiatowid.pl
tel.: 55 611 20 69

Administrator systemu:
adm@swiatowid.elblag.pl
 

 

 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007 - 2013 

oraz budżetu samorządu województwa warmińsko - mazurskiego.